Z danych opublikowanych przez Narodowy Bank Polski wynika, że w II kwartale tego roku działało w Polsce 17 327 bankomatów, czyli o 628 więcej niż w I kwartale. To największy wzrost liczby bankomatów od IV kwartału 2009 r. i jeden z największych kwartalnych wzrostów w historii naszego rynku. Od początku roku 2005 zdarzyły się tylko trzy takie kwartały, gdy sieć bankomatów zwiększyła się o co najmniej 600 sztuk.

Tylko że nie wiadomo, kto jest właścicielem tych maszyn.

– Ten wzrost jest zaskoczeniem – mówi Katarzyna Kwiatkowska, dyrektor sprzedaży w Euronet Polska. Ten największy niezależny operator bankomatów nie zwiększył ostatnio liczby swoich bankomatów.

– My zmieniamy lokalizacje naszych urządzeń, ale część banków przy okazji wymiany wyeksploatowanych bankomatów rezygnuje z montowania w ich miejsce nowych – mówi Katarzyna Kwiatkowska.

Także banki, mające spore sieci bankomatów, nie przyznają się do ich rozbudowy. Na przykład w PKO BP w ciągu II kwartału przybyło jedynie 7 bankomatów, w Pekao SA – 2, w BZ WBK było ich tyle samo co w I kwartale, a w ING Banku sieć zwiększyła się o 4 urządzenia.

W dobre dane powątpiewa również Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich. Sugeruje, że być może wcześniej badaniem nie byli objęci wszyscy właściciele bankomatów, a teraz przesłali dane.

Dynamiczny wzrost liczby bankomatów jest o tyle zaskakujący, że ostatnio w tej dziedzinie panowała stagnacja.

Była ona spowodowana przeprowadzoną przez Visę i MasterCard obniżką opłaty, jaką banki – wystawcy kart – płacą operatorom bankomatów za każdą zrealizowaną wypłatę gotówki. Przychody operatorów bankomatów zarówno bankowych, jak i niebankowych spadły. By zminimalizować skutki tej decyzji, operatorzy dywersyfikują źródła przychodów, dodając płatne usługi do bankomatów, a także rozbudowując sieci wpłatomatów. Na przykład Euronet ma w tej chwili 77 wpłatomatów, a do końca roku chce ich mieć 100. Operatorzy promują też wypłacanie mniejszych kwot, ale częściej niż raz na jakiś czas dużej sumy. Opłaca im się to, ponieważ za każdym razem dostają prowizję.

Mimo tych działań ubywa maszyn w małych miastach, bo są one stamtąd przenoszone do większych ośrodków, gdzie przynoszą większe wpływy operatorom.

Remigiusz Kaszubki zwraca jednak uwagę, że rozwija się konkurencja dla bankomatów. Przybywa bowiem sklepów i punktów usługowych, w których w ramach usługi cash back można wypłacać gotówkę.

– Sieć punktów cash back liczy już 36 tys. miejsc. A z punktu widzenia klienta to niewielka różnica, czy wypłacać pieniądze z bankomatu, czy ze sklepowej kasy – mówi przedstawiciel ZBP.