Kredyty udzielone przez Europę dla krajów rozwijających się wynoszą 3,4 bln dolarów. Przekraczają zatem trzykrotnie łączną wartość pożyczek przyznanych dla tych państw przez instytucje finansowe USA i Japonii – wynika z danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych, BIS. To sprawia, że rozwijające się gospodarki są w znacznie większym stopniu narażone na skutki kryzysu zadłużeniowego w Europie niż na implikacji globalnego kryzysu kredytowego w 2008 – twierdzi Royal Bank of Canada.

„Dopóki warunki w Europie i USA nie ulegną poprawie w długoterminowej perspektywie, co również dotyczy prognoz gospodarczych, dopóty aktywa rynków wschodzących będą znajdować pod presją wyprzedaży” – mówi Nick Chamie, szef badań rynków wschodzących w RBC Capital Markets w Toronto.

Tylko w ciągu jednego tygodnia (do 28 września) inwestorzy wycofali z rynku dłużnego gospodarek wschodzących kwotę 3,2 mld dolarów, co stanowi największy odpływ kapitału od 2005 roku – stwierdza raport ING Groep. Wycofany kapitał ma równowartość 2,3 proc. wszystkich aktywów.

Brazylijski real, węgierski forint, polski złoty i inne waluty krajów rozwijających się spadły średnio w ostatnim miesiącu przeszło 12 proc. Wielkie azjatyckie waluty osłabły w rym czasie o 4,2 proc., najwięcej od kryzysu finansowego w regionie z 1997 roku.


„Wyprzedaż będzie trwać dalej” – mówi Bhann Baweja, szef strategii walutowej i kredytowej dla rynków schodzących w szwajcarskim banku UBS w Londynie. – „Kiedy świat rozwinięty jest w złej kondycji tych spraw nie da się oddzielić”.

Brytyjski bank inwestycyjny Barclays Capital wyliczył na podstawie danych BIS, że pożyczki zachodnioeuropejskich banków dla Węgier sięgają równowartości przeszło 70 proc. PKB tego kraju, dla Polski wskaźnik ten wynosi 40 proc. PKB, a dla Brazylii i Meksyku – 20 proc. produktu krajowego brutto