Podobnie ma być w całej Unii Europejskiej – drugie półrocze będzie dla europejskich gospodarek znacznie słabsze niż pierwsze i drugie, ale prognozę całoroczną dla całej wspólnoty Komisja Europejska utrzymała na poziomie 1,6 proc. PKB.

Zwraca jednocześnie uwagę na coraz wyraźniejsze sygnały o spowolnieniu gospodarczym.

Z tego powodu Komisja spodziewa się, że mniejsze tempo wzrostu w Unii odbije się na polskim eksporcie do innych krajów członkowskich. Negatywne sygnały z gospodarek niekorzystnie wpłyną również na nastroje konsumentów i przedsiębiorców, a skutkiem tego będzie wolne tempo wzrostu zatrudnienia pod koniec roku.

Prognozy komisji nie są zaskakujące, a jedynie potwierdzają to, co wcześniej zapowiadali analitycy, ekonomiści, a także polskie Ministerstwo Finansów. Jak podkreśla Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku, prognozy komisji wydają się nawet nieco bardziej optymistyczne niż oczekiwania naszych analityków, którzy przewidują, że Polska gospodarka w trzecim kwartale w porównaniu z drugim wzrośnie o 0,6 proc. PKB, a w czwartym w porównaniu z trzecim nieco mniej – o 0,5 proc. PKB.

– To niespodzianka, że przy porównaniu czwartego kwartału do trzeciego gospodarka w zasadzie nie zwalnia. Jednak można spodziewać się wyraźniejszego wyhamowania inwestycji i konsumpcji, czego skutki dla PKB będą bardziej dotkliwe, niż szacuje komisja – mówi Jakub Borowski.

Ekonomista zauważa, że i tak najciekawsze są dane, które w prognozie się nie znalazły – czyli przewidywania na przyszły rok. Eksperci spodziewają się bowiem, że skutki nadchodzącego spowolnienia będą odczuwalne w przyszłym roku dużo wyraźniej niż w ostatnich kwartałach tego roku. Prognozy wzrostu dla Polski obniżane są z obecnych 4 proc. do 3 – 3,5 proc. To dane, którymi rząd będzie musiał posłużyć się przy konstrukcji przyszłorocznego budżetu, jednak już wiadomo, że zostanie on opracowany dopiero po wyborach parlamentarnych. Teraz, zgodnie z konstytucją, rząd złoży jedynie przygotowany wcześniej projekt budżetu, na co ma czas do września.

Skala spowolnienia w Polsce będzie zależała przede wszystkim od tego, co się będzie działo w europejskiej gospodarce, a to z kolei od tempa i sposobu opanowania kryzysu w strefie euro. W czwartek prezydencja poinformowała, że udało się porozumieć z Parlamentem Europejskim w sprawie przyjęcia tzw. sześciopaku, czyli zestawu sześciu aktów prawnych zaostrzających kontrolę finansów państw unijnych i sankcje za brak dyscypliny w finansach publicznych. W piątek i sobotę we Wrocławiu mają na nieformalnym spotkaniu rozmawiać ministrowie finansów państw unijnych (tzw. ecofin), szef Europejskiego Banku Centralnego, szefowie banków centralnych państw spoza strefy euro, a także amerykański sekretarz skarbu Timothy Geithner i przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Z nieoficjalnych zapowiedzi wynika, że po ecofinie spodziewany jest kolejny pozytywny komunikat dotyczący rozwiązania kryzysu w strefie euro.