Można sobie z tym poradzić, próbując zadłużenie na karcie spłacać w ratach w ramach karty kredytowej. Już kilkanaście banków umożliwia takie rozwiązanie. – Według mnie to najlepszy sposób pozbycia się takiego kredytu, choć trzeba pamiętać, że nie wszystkie banki pozwolą rozłożyć na raty całość zadłużenia – mówi Michał Sadrak z Open Finance. Część instytucji, jak np. mBank, na raty rozłoży tylko konkretny wydatek, choćby zakup pralki. Resztę trzeba będzie spłacać w tradycyjny sposób. Limit w całości na kredyt ratalny pozwalają zamienić BGŻ czy Citi Handlowy. – Takie rozwiązanie jest dużo tańsze, bo oprocentowanie kredytu ratalnego w karcie jest zazwyczaj niższe niż samej karty. Ale pamiętać trzeba o prowizji, którą bank zwykle pobiera przy takiej operacji – mówi ekspert. Oprocentowanie kredytów ratalnych w karcie wynosi zwykle kilkanaście procent (np. w BGŻ 11,9 proc., a w PKO BP 15,4 proc.), a prowizje oscylują wokół 1 proc. BZ WBK czy Citi nie pobierają prowizji w ogóle.

Jeżeli warunki kredytu ratalnego nie odpowiadają nam albo takiej możliwości nie dostaniemy, możemy się zdecydować na spłatę karty kredytem gotówkowym, ewentualnie konsolidację zadłużenia z kilku kart jednym kredytem konsolidacyjnym. – Najtańsza jest konsolidacja hipoteczna, bo miesięczne raty od takiego kredytu będą najniższe – mówi Michał Krajkowski, analityk DK Notus. Wszystko dlatego, że okres spłaty może być wydłużony nawet na kilkadziesiąt lat, a oprocentowanie jest niskie.

Nie każdy jednak dysponuje nieruchomością, która może być zabezpieczeniem takiego kredytu. Wtedy pozostaje kredyt gotówkowy. Z rankingu przygotowanego pod koniec sierpnia przez portal Total Money wynika, że najkorzystniejsze warunki takich produktów proponują Getin Bank (roczne oprocentowanie 9,9 proc. przy zerowej prowizji) i Citi Handlowy (oprocentowanie 13,99 proc. i brak prowizji). Kredyt gotówkowy jest zwykle dużo tańszy niż kredyt w karcie.

Mniej opłacalne może być zastępowanie karty kredytem odnawialnym w koncie. – Jeżeli ktoś nie poradził sobie z systematyczną spłatą zadłużenia na karcie, z kredytem odnawialnym też będzie miał problemy – mówi Michał Sadrak.

Michał Krajkowski przestrzega, że spłata zadłużenia na karcie nie oznacza często końca kłopotów. – Ze statystyk wynika, że wiele osób po pewnym czasie ponownie się zadłuża – mówi analityk DK Notus. Jeżeli więc podejmiemy wysiłek i spłacimy kartę, lepiej nie korzystać ponownie z tak drogiego kredytu.