- PKB wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2000) wzrósł realnie o 4,5 proc. rocznie i 1, 1 proc. kwartał do kwartału - wyjaśnia Główny Urząd Statystyczny.

Analitycy oczekiwali zbliżonego odczytu, niższego o 0,1 pkt. proc. Ministerstwo Gospodarki spodziewało się zaś wzrostu na poziomie zaledwie 4,1-4,2 proc., a premier Donald Tusk – tylko 3,5-4 proc.

- Chwalę się tym, bo tym się rzeczywiście można dzisiaj chwalić w Europie, ale chwalę się tym też dlatego, że zawsze podkreślaliśmy, że jednym ze źródeł wzrostu, nie tylko w Polsce, są środki europejskie, dobrze wykorzystywana pomoc europejska - komentował dziś Tusk w Brukseli.

Wartość dodana brutto w przemyśle wzrosła o 4,1 proc. rocznie (wobec 7,8% proc. poprzednio), w budownictwie - o 17 proc. (wobec 14 proc.), a w sektorze usług rynkowych - zwiększyła się o 4,1 proc. (wobec 3,3 proc.).  

Popyt krajowy wzrósł o 4,3 proc. (4,5 poprzednio), spożycie ogółem wzrosło o 2,4 proc. (wobec 3,3 proc.), w tym spożycie indywidualne - o 3,5 proc. (wobec 3,9 proc.). Spadło spożycie publiczne - o 1,3 proc.  Nakłady brutto na środki trwałe (popyt inwestycyjny) zwiększyły się o 7,8 proc. (wobec 6 proc.). Stopa inwestycji (relacja nakładów brutto na środki trwałe do produktu krajowego brutto w cenach bieżących) wyniosła 18,2  proc., czyli prawie nie zmieniła się wobec tej sprzed roku.

Eksport wzrósł o 6,7 proc. (wobec wzrostu o 5,9 proc.), a import o 6,6 proc. (wobec 6,2 proc.).

- Nie sądzę, żeby w tej chwili sytuacja gospodarcza wskazywała na potrzebę obniżek stóp proc. Inflacja powyżej 4,0 proc. jest bardzo wysoka. Odczuwają to konsumenci, może to wpłynąć na zmniejszenie wydatków konsumpcyjnych prywatnych. Jest to dokuczliwe dla wzrostu gospodarczego - powiedziała w w TVN CNBC Anna Zielińska-Głębocka, członek Rady Polityki Pieniężnej. 

- To są bardzo dobre dane, które pokazują, że struktura PKB w II kwartale była podobna, jak w I kwartale. Polska się bardzo zdrowo rozwijała, widać, że rosną zapasy, widać, że jest dynamika inwestycji. Kolejny kwartał - tu się obawiam, że inwestycje szybko nie wzrosną, a konsumpcja może trochę „siąść”, tak samo jak eksport. Spodziewałbym się gorszych danych w drugim półroczu. Poniżej 4 proc., bliżej 3,8 proc. ze słabszą dynamiką eksportu, trochę słabszą konsumpcją i z podobną dynamiką inwestycji. Ale cały rok powinien się skończyć około 4 proc. - mówi Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.