W 2010 roku wydaliśmy na żywność i napoje bezalkoholowe 154,9 mld zł. To tylko o 1,8 proc. więcej niż w roku poprzednim – wynika z najnowszych danych GUS. Natomiast za alkohol i papierosy zapłaciliśmy w tym czasie o 3,6 proc. więcej – 53,9 mld zł.

Najbardziej, bo o 3,9 proc., wzrosły nasze wydatki w restauracjach, barach, stołówkach i punktach gastronomicznych. Zostawiliśmy w nich w ubiegłym roku prawie 21,8 mld zł. W sumie na jedzenie, picie i papierosy wydaliśmy 230,7 mld zł.

– W tym roku wydatki na żywność wzrosną, ale mniej, niż wyniosą średnie podwyżki cen żywności, która w grudniu może być o 5 proc. droższa niż przed rokiem – ocenia dr Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Dodaje, że widać to po wynikach dotychczasowej sprzedaży detalicznej żywności. Według GUS w pierwszym półroczu była ona tylko o 3,3 proc. większa niż przed rokiem, a liczona w cenach stałych nawet spadła o 2,5 proc.

– To dlatego że coraz więcej Polaków kupuje tańszą żywność w supermarketach i hipermarketach oraz na bazarach – wyjaśnia dr Świetlik.

Dodaje, że z badań wynika także, że kupujemy coraz więcej żywności mało przetworzonej, a więc także tańszej.

– Równocześnie wzrasta, po spadku obserwowanym w poprzednich latach, tak zwane samo zaopatrzenie w produkty żywnościowe – podkreśla Świetlik. To znaczy coraz więcej warzyw, owoców i ziół trafia na nasze stoły z działek i ogródków przydomowych.

Ale choć na żywność wydajemy więcej, to zmniejsza się ich udział w budżetach gospodarstw domowych. W ubiegłym roku pochłonęły one jedną czwartą całej kwoty przeznaczonej na wszystkie wydatki, a więc także m.in. na mieszkanie, ubranie, transport, zdrowie, kulturę i oświatę. Było to o 0,5 pkt proc. mniej niż w roku poprzednim. Daleko nam jednak do standardu życia w starych krajach Unii Europejskiej, gdzie na żywność wydaje się średnio kilkanaście procent budżetu rodziny przeznaczonego na wydatki.