Zmniejsza się liczba kierowców, którzy próbują oszukiwać ubezpieczycieli, podając przy zakupie polisy komunikacyjnej nieprawdziwe informacje o posiadanej zniżce za bezszkodową jazdę.

Taką tendencję potwierdza Krzysztof Kudelski, wiceprezes Warty. Według niego kierowcy już wiedzą, że nie warto oszukiwać, bo i tak zostaną na tym przyłapani.

Spadek liczby prób zatajenia informacji o stłuczkach czy wypadkach to efekt uruchomienia w kwietniu przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) bazy danych o kierowcach, gdzie zbierane są dane o wszystkich popełnionych przez kierujących szkodach.

Według Aleksandry Białej, rzeczniczki UFG, aż 19 z 20 towarzystw, które podpisały porozumienia z funduszem, korzysta z bazy danych. – Od kwietnia wpłynęło do nas 2 mln zapytań o historię ubezpieczenia – mówi.

W 2010 r. sprzedano ponad 18 mln polis komunikacyjnego OC. To pokazuje, że w ciągu roku od uruchomienia bazy zweryfikowany został co dziewiąty kierowca. Jednak przedstawiciele ubezpieczycieli twierdzą, że system pozwala na prześwietlenie co trzeciej osoby wykupującej OC.

Ubezpieczyciele twierdzą, że sprawdzają historię szkodowości klientów na różnych etapach. Warta sprawdza kierowców przed sprzedażą ubezpieczenia. – Nasi agenci mają dostęp do bazy UFG w trybie online – podkreśla wiceprezes Kudelski.

Inaczej jest w Compensie. Jak mówi Marek Gołębiewski, dyrektor biura zarządu ubezpieczyciela, weryfikacja odbywa się po zawarciu polisy. – Gdy stwierdzimy, że złożone oświadczenie było nieprawdziwe, zwracamy się do klientów z wezwaniem o dopłatę należnej składki – informuje Marek Gołębiewski.

Oba systemy stosuje największy gracz na rynku – PZU. Według Agnieszki Rosy z biura prasowego ubezpieczyciela podawane przez klientów informacje są sprawdzane zarówno podczas sprzedaży ubezpieczenia, jak i w trakcie jego trwania. – Dodatkowo weryfikujemy indywidualnych klientów i ich szkodowość u innych ubezpieczycieli także w procesie likwidacji szkód – mówi przedstawicielka PZU.

Do niedawna podawanie nieprawdziwych danych o bonusie za bezszkodową jazdę było jedną z największych bolączek segmentu ubezpieczeń komunikacyjnych. Nawet co dziesiąty kierowca, by taniej kupić polisę, mógł dopuszczać się takiego procederu. Często stosowanym rozwiązaniem było kupowanie polisy w nowym towarzystwie po spowodowaniu wypadku. W ten sposób kierowcy, którzy powodowali dużo kolizji, mogli liczyć na maksymalną, 60-proc. zniżkę za bezszkodową jazdę.