Nieruchomości to najpewniejsza inwestycja w czasach kryzysu – wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut Homo Homini na zlecenie Deutsche Banku. Aż 44,9 proc. Polaków przyznało w nim, że gdyby mieli taką możliwość, w pierwszej kolejności ulokowaliby pieniądze w mieszkaniu, domu lub przynajmniej ziemi. W złoto, którego ceny co chwila biją nowe rekordy, kapitał chciałoby lokować tylko 13,4 proc. badanych, a w funduszach inwestycyjnych – zaledwie 5,1 proc.
Publikacja: 18 sierpnia 2011, 03:00 Aktualizacja: 19 września 2011, 16:12
Kwestia zysku
Zaufanie do inwestycji w nieruchomości to efekt dużych zysków, jakie ich właściciele odnotowali w czasach hossy. Ci, którzy kupili lokal w 2003 roku i sprzedają właśnie teraz, zarobią na nim o 26,6 proc. więcej niż ci, którzy w tym samym czasie ulokowali pieniądze w akcje. I choć obecnie na takie wzrosty cen mieszkań nie ma co liczyć, to analitycy uważają, że w perspektywie 5 – 10 lat nieruchomości powinny przynieść zyski porównywalne z zyskami z akcji czy funduszy inwestycyjnych. A na pewno będzie to inwestycja bardziej stabilna i bezpieczna.
Jednak nie każda nieruchomość to dobra inwestycja. Według analityków z Home Broker i Instytutu Analiz Monitoring Rynku Nieruchomości obecnie najbezpieczniej jest inwestować w mieszkania nieduże i stosunkowo tanie. Najlepiej do 300 – 400 tys. zł. – Na takie lokale popyt rośnie i będzie rósł najszybciej, a to oznacza, że ich ceny powinny być odporne na korektę w dół – uważa Bartosz Turek z Home Broker.
Co więcej, najtańsze mieszkania mają największy potencjał wzrostowy. Nawet te z wielkiej płyty i na peryferiach. Bo teraz tylko takie będzie można kupować z dopłatami w ramach programu „Rodzina na swoim”. Na pozostałe popyt będzie spadał chociażby dlatego, że maleje zdolność kredytowa Polaków: trzy miesiące temu przeciętne polskie małżeństwo zarabiające średnią pensję krajową i mające mieszkanie o wartości 300 tys. zł, przeznaczało na jego spłatę niecałe 36 proc. swoich miesięcznych dochodów. Obecnie jest to już średnio 40 proc.
Kupując mieszkanie w celach inwestycyjnych na peryferiach, trzeba sprawdzić, jak wyglądają plany zagospodarowania przestrzennego najbliższej okolicy i jakie są perspektywy rozwoju komunikacyjnego. Jeżeli w pobliżu stojących dziś w polu budynków planowana jest budowa linii metra, tramwaju czy nowej trasy, to wartość mieszkań na pewno będzie rosła.
Jeżeli chodzi o mieszkania blisko centrum, warto szukać okazji. Nawet jeżeli średnie ceny jeszcze spadną, to nie poniesiemy strat. A jeśli pójdą w górę, lokal w dobrej lokalizacji będziemy mogli dobrze sprzedać.
Duże się nie opłaci
Zdecydowanie nie warto natomiast inwestować oszczędności w drogie apartamenty. – Nic nie wskazuje na to, aby popyt na nie rósł – tłumaczy Piotr Krochmal z krakowskiego Monitoringu Runku Nieruchomości. Odstępstwo od tej reguły można zastosować, gdy deweloper zaoferuje nam solidną bonifikatę. – Co najmniej 40 proc. – uważa Krochmal. To nie musi być takie trudne, ponieważ w samej Warszawie na klientów czeka około 4 tys., a w Krakowie ponad 3 tys. apartamentów.
Na zyski z kupionego za okazyjną cenę mieszkania nie trzeba czekać kilka lat. Wystarczy, że je wynajmiemy. Z wyliczeń portalu Szybko.pl wynika, że tzw. stopa kapitalizacji, czyli relacja rocznego przychodu z wynajmu do ceny przeciętnego dwupokojowego mieszkania, wynosi dziś w Polsce 5 – 7 proc. Faktyczna rentowność jest jednak niższa o 1 – 2 proc. chociażby dlatego, że bywają miesiące, kiedy mieszkanie stoi puste, a poza tym trzeba je co kilka lat remontować. Tak czy inaczej po 10 latach zwraca się połowa jego wartości. A chętnych na wynajem będzie przybywać m.in. dlatego, że spada zdolność kredytowa Polaków.
Dobrą lokatą kapitału mogą być również apartamenty wakacyjne. Ich ceny cały czas idą do góry, ponieważ inwestycja zwraca się stosunkowo szybko – już po 13 – 14 latach. Z wyliczeń CEE Property Group wynika, że szybciej spłacają się nieruchomości nad morzem niż w górach. Średnia rentowność pierwszych wynosi 6 – 7 proc., a drugich 4 – 5 proc.
1: zainteresowany z IP: 93.176.197.* (2011-08-18 07:10)
Marny artykuł.
2: Michał z IP: 95.51.103.* (2011-08-18 08:03)
300-400 tysięcy złotych to stosunkowo tanie mieszkanie?! Ludzie, za tyle można mieć wykończony pod klucz duży dom z wielką działką pod miastem. Paranoja.
3: just z IP: 145.237.122.* (2011-08-18 08:25)
Pod warunkiem, że tę działkę już masz, Michale.
4: Michał z IP: 95.51.103.* (2011-08-18 09:37)
just, może pod Warszawą jest to prawdą. Ale w pod mniejszymi, kilkusettysięcznymi miastami ceny działek nie powalają. Wychodzi taniej niż takie małe mieszkanko za te 300-400 tysięcy.
5: Arek z IP: 156.17.118.* (2011-08-18 14:18)
Wszystko i tak kręci się wokół kredytu a z tym niestety nie jest łatwo niby ofert nie brakuje ale z dostępnością jest juz gorzej.
6: piotr z IP: 80.54.64.* (2011-08-18 16:50)
Mieszkanie zawsze jest oplacalne, nie ma co sobie mydlic oczu taniej nie bedzie, a jesli ktos woli wynajem i splacanie komus to prosze bardzo... ja w te klocki sie nie pisze
7: Marek z IP: 93.181.141.* (2011-08-18 22:57)
Z kredytem też nie jest tak źle wystarczy dobrze poszukać najlepiej odwiedzic sprawdzonego doradce finansowego, ja akurat korzystałem z pomocy Open finance i jestem zadowolony!
8: Alandy z IP: 46.170.67.* (2011-08-19 10:31)
spamerów z getin vel open vel homebroker żegnamy
wystarczy wyłowić hasła - klucze:
"ciezko z dostepnością"
"taniej nie będzie"
"spłacanie komuś"
"odwiedzić sprawdzonego doradce"
"skorzystałem z open i jestem zadowolony"
9: doradca antydoradczy z IP: 212.180.202.* (2011-08-23 10:11)
spłacanie komuś- spłacanie drugiego mieszkania bankowi
taniej nie będzie- drożej będzie
odwiedzić sprawdzonego doradce- sprawdzony przez kogo?
Mieszkanie zawsze jest opłacalne -szczególnie dla developera
Jedna rada- wszystko z głową nic nie jest pewne w gospodarce rynkowej...
10: wriczaj z IP: 46.113.101.* (2011-08-30 15:12)
-> Michał
też jest kwestia tego, czy mówimy o domu, który sami budujemy, czy o takim od dewelopera
pojedynczy człowiek nigdy nie jest w stanie wynegocjować takiej ceny działki za metr kwadratowy jak deweloper, bo deweloper bierze ziemię w hurcie
a ceny domów w Warszawie zaczynają się od 500-600 tys. na Olesinie, paradoksalnie pod Warszawą często jest jeszcze drożej

PKP IC, OLT Express, Eurolot i PolskiBus.com walczą o kibiców. Już brakuje najtańszych biletów lotniczych. Lada dzień zacznie się szturm na kolej.








