Jak się dowiedzieliśmy, są plany, by do gazoportu, który ma zostać uruchomiony za trzy lata, dobudować instalację, która umożliwi skraplanie gazu ziemnego. Wówczas gaz łupkowy wydobyty w Polsce byłby wysyłany w postaci LNG statkami w świat. Analizy dotyczące tego projektu już trwają w resorcie skarbu.

Terminal LNG w Świnoujściu był projektowany do importu skroplonego gazu ziemnego.

– Chodziło o stworzenie dostępu do globalnego rynku LNG oraz zróżnicowanie dostawców gazu do naszego kraju. Jednak ze względu na perspektywy wydobycia gazu łupkowego w Polsce przeanalizujemy możliwość dostosowania tej infrastruktury także do możliwości eksportu – potwierdza Małgorzata Polkowska z Gaz-Systemu, spółki odpowiedzialnej za infrastrukturę gazową w Polsce.

Analitycy twierdzą, że projekt jest słuszny.

– Trzeba zadbać tylko o jego ekonomiczną stronę. Inwestycja może okazać się bowiem bardzo droga. Na świecie budowa terminalu skraplającego gaz kosztuje nawet kilka miliardów dolarów – ostrzega Grzegorz Pytel, międzynarodowy ekspert rynku gazu.

Polski projekt będzie jednak znacznie tańszy. Koszty jego realizacji nie przekroczą kilkuset mln zł (dla porównania świnoujski gazoport kosztował 4,3 mld zł). Jak podkreślają w resorcie skarbu, nie trzeba budować bowiem terminalu od podstaw.

– Skorzystamy z infrastruktury budowanego terminalu: portu, falochronu, zbiorników – mówi Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu.

Uruchomienie instalacji do eksportu gazu łupkowego możliwe będzie najwcześniej za cztery lata. W 2015 roku w Polsce ma ruszyć pierwsze wydobycie gazu łupkowego na skalę przemysłową. Szacuje się, że sięgnie 1 mld m sześc. rocznie.