Ale to już było

Organizacje biznesowe wolałyby, aby szczyt odbył się przy okazji kongresu ekonomicznego w Sopocie, który 30 września organizuje Lewiatan. Jego honorowym gościem miałaby być Hillary Clinton. Podobny szczyt zorganizowany został w 2003 roku, a zapowiedział go podczas swojej wizyty w Polsce ówczesny prezydent USA George W. Bush.

– Większość postulatów z białej księgi, która powstała po tamtym szczycie, pozostaje nadal aktualna. Chodzi o debiurokratyzację przemysłu, skrócenie przewodu sądowego, zbyt szeroki zakres ingerencji państwa w zabudowę terenów – wylicza Roman Rewald, członek AIH.

W przygotowaniu tegorocznego szczytu uczestniczyć ma Organizacja Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego. Jednym z jego głównych tematów ma być bowiem wydobycie gazu łupkowego i deregulacje w tym obszarze. Ze źródeł zbliżonych do kancelarii premiera usłyszeliśmy, że dyskusja ma dotyczyć m.in. ułatwień w funkcjonowaniu firm na linii polsko-amerykańskiej.

Ze strony rządu przygotowania do szczytu koordynuje minister Michał Boni. Ważnymi tematami szczytu mają być także internet i innowacyjność, a Boni jest pełnomocnikiem rządu w tych sprawach.

Kto za to zapłaci?

Pokłosiem szczytu ma być m.in. utworzenie funduszu innowacyjności, co publicznie zapowiedzieli Tusk i Obama. Fundusz ma być wzorowany na funduszu przedsiębiorczości. Ze źródeł rządowych wiemy, że w pierwszej kolejności miałby się zająć wymianą osób, w tym studentów, doktorantów i menedżerów w ramach stypendiów. W dalszej kolejności wsparciem finansowym innowacyjnych pomysłów. Na razie nie wiadomo, jak fundusz będzie finansowany.

Zdaniem Janusza Steinhoffa zapowiedź współpracy polskich i amerykańskich naukowców nie powinna dziwić. – Mamy dobre zaplecze naukowe – podkreśla były wicepremier i minister gospodarki. I dodaje, że takie ośrodki jak Politechnika Śląska, Wrocławska, AGH czy Państwowy Instytut Geologii powinny być do tego projektu włączone.

– Żeby tylko nasi naukowcy nie zostali w Ameryce – dodaje Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. Jego zdaniem aby taka współpraca miała sens, firmy amerykańskie i polskie powinny podpisywać umowy o przekazywaniu technologii, a na to raczej nie ma co liczyć.

Gazem do Brukseli

Polscy obserwatorzy zgodnie powtarzają, że wizyta Obamy była przypieczętowaniem nowego otwarcia w relacjach gospodarczych pomiędzy USA a Polską, w których wydobycie gazu łupkowego ma odgrywać główną rolę. – To będzie wspólny biznes i bezpieczeństwo energetyczne. W dziedzinie energetyki jesteśmy uczestnikami przełomu – mówił w sobotę Tusk.

Nasze kraje mają wspólnie lobbować na forum UE na rzecz gazu łupkowego, zwłaszcza w świetle pojawiających się głosów, że jego wydobycie jest szkodliwe dla środowiska. Dobrym czasem do uprawiania tego lobbingu ma być okres prezydencji Polski w Unii.

Amerykańskie media skąpo informowały o gospodarczych aspektach wizyty Obamy. Tylko Bloomberg napisał o zainteresowaniu, z jakim Waszyngton patrzy na nasze złoża. „Polska może dysponować 5,3 bln m sześc. gazu łupkowego. Umożliwiłyby one zaspokojenie krajowego zapotrzebowania przez trzy wieki, umożliwiając największemu wschodniemu członkowi UE osiągnięcie celu, jakim jest niezależność od importu z Rosji” – czytamy w depeszy agencji. Pomysł zorganizowania dwustronnego forum przedsiębiorczości prasa przemilczała.