Takie rozwiązanie forsuje Dworzec Polski, spółka należąca do Grupy PKP. Dodatkowe pieniądze mają zostać przeznaczone na utrzymanie dworców.

– Uzależnienie wysokości opłaty dworcowej od długości pociągów i liczby zatrzymań na dworcu, a także ignorowanie odmiennego charakteru ruchu aglomeracyjnego i dalekobieżnego mogą powodować rezygnację przewoźników z zatrzymywania się pociągów przy niektórych stacjach, a nawet rezygnację z utrzymania niektórych połączeń – twierdzi Adrian Furgalski, ekspert od transportu w Zespole Doradców Gospodarczych TOR.

Dworzec Polski złożył do Urzędu Transportu Kolejowego wniosek w sprawie wprowadzenia opłat w styczniu, jednak nie został on jeszcze rozpatrzony.

Według wyliczeń kolejarzy na utrzymanie ok. 900 czynnych polskich dworców brakuje prawie 135 mln zł rocznie. – Jeśli samorządy nie zwiększą poziomu dofinansowania, ceny biletów w ruchu aglomeracyjnym wzrosną nawet o 50 proc. na krótkich odcinkach – ostrzega Furgalski.