Niecały tydzień po giełdowym debiucie wrocławski Kruk sprawił inwestorom miłą niespodziankę. Największa w Polsce firma windykacyjna pokazała bardzo dobre wyniki za I kwartał. W okresie od stycznia do marca miała 53 mln zł przychodów (wzrost o 60 proc. w porównaniu z I kw. 2010 r.) oraz 14 mln zł zysku netto (wzrost o prawie 100 proc.).

Te wyniki to głównie efekt sprawnego odzyskiwania długów z pakietów wierzytelności nabywanych od banków i operatorów telekomunikacyjnych. Z tego tytułu w I kw. Kruk odzyskał 66 mln zł wobec 41 mln zł rok wcześniej.

Niższe niż przed rokiem były natomiast przychody z inkasa, czyli windykacji jako usługi zleconej. O ile w I kw. 2010 r. spółka zarobiła na tej działalności 11 mln zł, to w tym roku było to 9,7 mln zł. Piotr Krupa, prezes Kruka, tłumaczy, że było to spowodowane przesunięciem na następne kwartały terminu rozpoczęcia wykonania kilku kontraktów windykacyjnych.

Prezes studzi jednak nastroje i twierdzi, że nie należy się spodziewać, by taka dynamika wzrostu wyników utrzymała się do końca roku, choć 2011 r. będzie lepszy od poprzedniego, a jego firma odnotuje dwucyfrowy wzrost zysku.

Wyższe przychody będą efektem zakupu kilku dużych pakietów wierzytelności bankowych, które zostały dokonane przez spółkę w ostatnich miesiącach. W I kw. nominalna wartość kupionych długów wyniosła 739 mln zł, czyli o 47 proc. więcej niż rok wcześniej (Kruk wydał na nie 69 mln zł wobec 36 mln zł rok temu). Gdyby doliczyć do tego transakcje, do których doszło w kwietniu, to wartość pozyskanych pakietów rośnie do ok. 2 mld zł. Z tego 200 mln zł wierzytelności Kruk nabywa właśnie na rynku czeskim.

– Kupiliśmy spółkę w Czechach. W oparciu o nią będziemy budować swoją pozycję na tym rynku. Rekrutuje ona pracowników, którzy zajmą się obsługą zakupionego pakietu – mówi Piotr Krupa. Dodaje, że spółka ma rozpocząć działalność w drugiej połowie tego roku. Nie wyklucza też, że jeszcze w tym roku Kruk wejdzie na rynek węgierski.

Po ogłoszeniu wyników kurs wzrósł wczoraj o 0,6 proc. – do 40,79 zł. To cena niższa niż na debiucie, kiedy za akcję płacono 41,71 zł.

mariusz.gawrychowski@infor.pl