– Decyzji jeszcze nie podjęliśmy, nie czas na konkrety – mówi Maciej Owczarek, ale podkreśla, że Kozienice, w których zlokalizowana jest druga pod względem wielkości polska elektrownia, jest infrastrukturalnie przygotowana do takiej inwestycji. Dodaje, że do Enei należy też Klempicz, który spełnia wymagania Ministerstwa Gospodarki.

Według raportu rocznego koszty budowy jednego reaktora jądrowego pochłonęłyby ok. 14,4 mld zł, z czego 9,4 mld zł do 2020 r. Inwestycja ukończona byłaby później niż pierwsza elektrownia atomowa, którą ma wybudować Polska Grupa Energetyczna PGE. – Nie chcemy wyprzedzać PGE – mówi Maciej Owczarek, dodając, że ewentualną budowę siłowni jądrowej spółka mogłaby realizować w konsorcjum.

W lutym, kiedy trwały jeszcze gorączkowe negocjacje rządu i EdF, „DGP” pisał, że budowa reaktora atomowego w Kozieniach jest rozważana przez potencjalnego inwestora. Do konkretów jednak nie doszło, bo dla MSP priorytetem było kontynuowanie budowy bloku opalanego węglem o mocy 1000 MW, który również ma stanąć w Kozienicach. Z kolei dla Francuzów był to warunek nie do przyjęcia.

Po zakończeniu prywatyzacji bez rozstrzygnięcia przetarg na wykonawcę bloku węglowego wyraźnie przyspieszył. O kontrakt biją się trzy konsorcja: Hitachi Power Europe i Polimeksu-Mostostalu, Alstom Power i PBG oraz China Overseas Engineering Group. Enea chce podpisać umowę najpóźniej w IV kwartale tego roku.

W prospekcie emisyjnym Enea zapowiedziała budowę dwóch bloków o łącznej mocy 2000 MW. Drugi z nich nie musi stanąć w Kozienicach. Enea poinformowała, że jest zainteresowana postawieniem bloku w Puławach. Wcześniej miały budować go wspólnie Zakłady Azotowe w Puławach i szwedzki Vattenfall, który jednak wycofał się z projektu.

Elektrownia miała zostać oddana do eksploatacji w latach 2016 – 2018. ZA Puławy nie wykluczyły, że zrealizują inwestycję z nowym partnerem. – Projekt w Puławach jest interesujący, przyglądamy mu się i go analizujemy – mówi Maciej Owczarek.

Enea rozgląda się za inwestycjami, bo wciąż ma w kasie pieniądze z giełdowego debiutu, w sumie ok. 3 mld zł. Dobra kondycja finansowa pozwala spółce szybko zadłużyć się dodatkowo na ok. 3,5 mld zł. Najbliższa przyszłość rysuje się dla spółki w jasnych kolorach pomimo rosnących cen węgla. Zdaniem Macieja Hebdy, analityka Espirito Santo, w niewielkim stopniu wpływa to na polskie spółki energetyczne. Powód? – Mają one długoterminowe umowy na dostawy węgla z formułami cenowymi bez odniesienia do cen giełdowych – uważa Maciej Hebda. Także według Pawła Puchalskiego, szefa biura analiz BZ WBK, jest jeszcze za wcześnie na stwierdzenie, czy zwyżki cen węgla pogorszą wyniki sektora energetycznego.