Komisarz Janusz Lewandowski zaproponował w środę budżet UE na 2012 r. w wysokości 132,7 mld euro, o 4,9 proc. większy niż budżet w 2011 r. Dla Polski z samych funduszy spójności przewidziano 11 mld euro. Po raz pierwszy nie wzrosną wydatki administracyjne w KE.
Publikacja: 20 kwietnia 2011, 16:04 Aktualizacja: 20 kwietnia 2011, 16:20
"Niektórzy pytają, dlaczego zwiększamy budżet UE w czasie, gdy kraje szukają oszczędności w budżetach krajowych. To w pełni uzasadnione pytanie. Wzrost budżetu wynika przede wszystkim z tego, że musimy uregulować należności za projekty realizowane w całej Europie" - powiedział komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski.
Chodzi przede wszystkim o płatności za projekty realizowane w ramach polityki spójności (wzrost o 8,4 proc.) oraz programy badawcze (wzrost o 13,3 proc.), do których UE zobowiązała się w budżecie wieloletnim na lata 2007-2013. "Zobowiązanie należy regulować" - mówi Lewandowski.
W roku 2012 "szczyt" osiągną m.in. płatności w polityce spójności dla Polski, osiągając 10,9 mld euro. Wzrosną też dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników, osiągając 80 proc. stawek unijnych dopłat, zgodnie z uzgodnieniami z traktatu akcesyjnego. 1,8 mld euro trafi do Polski w ramach funduszy na rozwój obszarów wiejskich.
Budżet UE będzie musiał zostać przyjęty przez Parlament Europejski i Radę ministrów finansów UE
Budżet UE będzie musiał teraz zostać przyjęty przez Parlament Europejski i Radę ministrów finansów UE. Podczas gdy ta pierwsza instytucja tradycyjnie domaga się większego budżetu UE, Lewandowski oczekuje trudnych negocjacji ze stolicami. To trudne zadanie negocjacji spadnie na Warszawę, w związku z objęciem 1 lipca przez Polskę prezydencji w Radzie UE.
"Wielu przywódców chciałoby zamrożenia albo nawet cięć w budżecie" - przyznaje Lewandowski, wskazując m.in. na Berlin, Hagę czy Londyn. W ub.r. grupa płatników netto z Wielką Brytanią na czele po miesiącach trudnych negocjacji doprowadziła do ograniczenia wzrostu budżetu do 2,9 proc., argumentując, że w czasach kryzysu także Unia musi zacisnąć pasa.
"Będzie ciężko, ale mamy teraz lepszą amunicję"
"Będzie ciężko, ale mamy teraz lepszą amunicję" - mówi Lewandowski. Na konferencji prasowej podkreślił, że budżety narodowe ogromnej większości państw UE rosną, w tym Wielkiej Brytanii. Budżet UE nie jest więc wyjątkiem. "Bardzo zabiegałem o te statystyki. Wbrew temu, co się słyszy w stolicach: "w epoce oszczędności my wszyscy tniemy, a wy chcecie przyrostu", okazuje się, że w 23 krajach budżety narodowe rosną" - powiedział Lewandowski. Nie rosną tylko budżety Portugalii, Grecji, Irlandii i Hiszpanii.
By bronić budżetu UE w zaproponowanej wysokości, Lewandowski zmusił KE do zamrożenia wydatków administracyjnych, które są obiektem największej krytyki zwłaszcza eurosceptycznej brytyjskiej prasy. Zamrożenie wydatków osiągnięto - mimo obowiązkowej indeksacyjnej podwyżki płac - dzięki cięciom w wydatkach na budynki, podróże służbowe, konferencje, informatykę i publikacje. "To był trudny i bolesny proces w KE, która nie była przygotowana, by szukać takich oszczędności. Podobnie zrobiło kilka innych instytucji, bo uważam, że taki jest wymóg chwili, by szukać oszczędności wszędzie tam, gdzie można je znaleźć" - tłumaczy Lewandowski.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.









