Eurobank, BNP Paribas Fortis i Raiffeisen to banki mające teraz najlepszą ofertę kredytów hipotecznych w złotówkach. Jeśli chcemy pożyczać w euro, warto sprawdzić ofertę Deutsche Banku, Raiffeisena i BZ WBK. Tak wynika z zestawienia, jakie „DGP” przygotował z porównywarką internetową TotalMoney.pl.

Nadal o wiele bardziej opłaca się wziąć kredyt w euro i we frankach: rata jest nawet o jedną piątą niższa niż w złotych. Tyle tylko, że na kredyt we frankach praktycznie nie ma szans. Oferty ma tylko osiem banków, ale warunki są zaporowe. Większość chce ponad 4 proc. marży. – Mniej niż 3 pkt proc. można wynegocjować w Nordei, ale tylko przy zarobkach 8 tys. zł lub więcej. W Deutsche Banku PBC warunek to aż 12 tys. zł – mówi Marcin Krasoń, analityk Open Finance.

Oprócz marży kredytobiorca musi też wziąć pod uwagę wysokość stawek, w jakiej cenie banki pożyczają pieniądze między sobą. Dla kredytów złotowych najczęściej znaczenie ma WIBOR 3-miesięczny (wynosi ok. 4,2 proc.), a dla walutowych w euro EURIBOR (ok. 1,2 proc.). To właśnie suma marży banku i tych wskaźników decyduje o faktycznym oprocentowaniu kredytu. A tym samym o wysokości rat.

Jest też jeszcze jednorazowa prowizja za udzielenie kredytu. W ostatnich latach wynosiła nawet 2 proc. wypłacanej kwoty, ale obecnie często banki schodzą do 0 proc.

Ważne jest jednak dokładne przejrzenie całej oferty. Bo koszty ukryte są w wielu innych miejscach: konieczności utrzymywania konta w banku, który udzielił kredytu, aktywnego korzystania z kart kredytowych czy w spreadach, czyli różnicach kursowych. Do tego warto sprawdzić, ile zapłacimy za ewentualne przewalutowanie czy wcześniejszą spłatę kredytu.

Częstym warunkiem w promocjach jest wykup dodatkowych polis: na życie, od utraty pracy, spłaty kredytu. Do tego obowiązkowe murów oraz częste od zbyt niskiego wkładu własnego. – Koszt polis do kredytu na 300 tys. zł może przekroczyć nawet 50 tys. zł – mówi Krasoń. Więc to, co miało nam obniżyć koszty, generuje o wiele wyższe.

Zwykle lepsze warunki dostaniemy w banku, który nas zna i prowadzi nam konto. – Jego posiadanie i korzystanie z innych produktów banku to najsilniejsze argumenty w rozmowie o wysokości marży i prowizji – mówi Dominik Skrzycki, dyrektor biura kredytów hipotecznych MultiBanku i mBanku.

Niższą marżę dostaniemy też pod warunkiem zasilania konta określoną kwotą, ale gdy wymogu choć raz nie spełnimy, możemy zostać srogo ukarani. Na przykład w BNP Paribas Fortis wymagane jest posiadanie przynajmniej przez 5 lat rachunku z wpłatami nie niższymi niż 1 proc. udzielonego kredytu. Kto z promocji skorzysta, a się nie wywiąże, będzie płacić kredyt z marżą wyższą aż o 1,2 pkt proc. do końca okresu kredytowania.

Sposobem na niższe raty może być też skorzystanie z rządowego programu „Rodzina na swoim”, czyli dopłat do rat. Ale uwaga: zasady zmienią się w najbliższych miesiącach (nowelizacja może wejść w życie już w tym półroczu) i dopłaty będą tylko do tańszych mieszkań i wyłącznie na mieszkania z rynku pierwotnego.