Instytucje finansowe coraz częściej oferują klientom możliwość zwrotu na rachunek osobisty części pieniędzy wydanych kartą płatniczą. W tej chwili taka usługa jest już dostępna w 6 bankach. Ostatnio wprowadził ją Bank Millennium.

– Zwracamy 3 proc. pieniędzy wydanych kartą w sklepach spożywczych, supermarketach i na stacjach paliw – mówi Wojciech Kaczorowski z Millennium.

Na zwrot pieniędzy nie można więc liczyć, jeśli płacimy rachunek w restauracji lub np. robimy zakupy w sklepie obuwniczym albo motoryzacyjnym. Jeszcze większy zwrot, bo nawet w wysokości 4 proc., można uzyskać w Toyota Banku. Na taki bonus mogą jednak liczyć tylko klienci, których średnie saldo na rachunku przekracza 90 tys. zł. Jeśli średnie saldo na koncie nie przekracza 5 tys. zł, wówczas klient otrzymuje 1-proc. zwrot. Warunkiem skorzystania z cash backu są też wpływy na koncie w wysokości co najmniej 3,5 tys. zł. Dodatkowo bank nie zwraca pieniędzy za każdy wydatek dokonany przy użyciu karty.

– Jest to możliwe w przypadku wybranych punktów handlowo-usługowych. To jednak bardzo duża sieć przekraczająca 25 tys. punktów – mówi Ireneusz Wojciechowski z Toyota Banku.

Maksymalny limit zwracanych pieniędzy w tym banku wynosi 760 zł miesięcznie. To oznacza, że aby otrzymać całą kwotę, w zależności od wysokości zwrotu trzeba wydać albo 19, albo 76 tys. zł miesięcznie.

Także w BOŚ i BGŻ obowiązują limity miesięcznych zwrotów, choć są one dużo niższe. W BGŻ nie można na tym zarobić więcej niż 50 zł (aby skorzystać z całego limitu, trzeba zapłacić kartą rachunki za 5 tys. zł). W BOŚ dochód z tego samego tytułu nie może przekroczyć 60 zł (aby skorzystać z całego limitu, trzeba wydać 6 tys. zł w miesiącu).

Z danych Związku Banków Polskich wynika, że średnie miesięczne wydatki kartą są jednak dużo niższe i wynoszą ok. 350 zł.

– Przeciętny klient dzięki tej usłudze może pokryć tylko koszty utrzymania rachunku i karty płatniczej – mówi Jarosław Sadowski z Expandera.

Usługa cash back z zasady dodawana jest do kart czy rachunków, za które klient płaci. Możliwe jest jednak zwolnienie z tych opłat, jeśli klient zobowiąże się do przelewania na rachunek określonej kwoty albo do odpowiedniej liczby transakcji z użyciem karty. Eksperci zwracają uwagę, że cash back to zazwyczaj po prostu haczyk, który ma przyciągnąć nowych klientów do banku.

– Instytucje finansowe, zwracając część pieniędzy wydanych kartą, dzielą się z klientem zyskiem, jaki mają z takich transakcji. Najczęściej przychody banku z tego tytułu wynoszą od 1 do 2 proc. wartości transakcji – mówi Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich.