Rada nadzorcza PKO BP zacznie od przesłuchań kandydatów. – Do rozstrzygnięcia konkursu dojdzie najprawdopodobniej wieczorem – mówi Cezary Banasiński, przewodniczący rady nadzorczej PKO BP. Nie chce jednak zdradzić, o co będą pytani chętni na stanowisko prezesa tego banku.

– Każdemu z kandydatów poświęcimy co najmniej pół godziny – mówi.

O fotel prezesa PKO BP ubiega się czterech kandydatów, wśród nich obecny prezes Zbigniew Jagiełło i wiceprezes Wojciech Papierak. Sił próbują też Sławomir Lachowski i Mirosław Boniecki. Analitycy uważają, że najlepiej byłoby pozostawić zarządzanie bankiem obecnemu prezesowi. W poprzednich latach częste zmiany w zarządzie spółki osłabiały bank. Każda ekipa przychodziła z nowym pomysłem na biznes i w efekcie żadna z obranych strategii nie została zrealizowana.

Jagiełło też przedstawił swoje plany na lata 2010 – 2012. Analitycy uważają jednak, że pełnił swoją funkcję rok, a to zdecydowanie za mało, żeby go oceniać. Bank wprawdzie ma rekordowo wysokie zyski, jednak ich źródłem jest m.in. polityka poprzedniego prezesa, Jerzego Pruskiego, który postanowił, że w kryzysie nie zatrzyma akcji kredytowej. W tym czasie inne banki odprawiały zarówno klientów indywidualnych, jak i przedsiębiorców z kwitkiem. PKO BP pomaga także poprawiająca się sytuacja w gospodarce.

– Przekłada się ona na lepsze od prognoz wyniki całego sektora – mówi jeden z analityków.

Sukcesem Jagiełły jest natomiast rozwój całej grupy – spółek zajmujących się leasingiem, faktoringiem, TFI i domu maklerskiego.

Najpoważniejszym rywalem Jagiełły jest Sławomir Lachowski, były prezes BRE Banku i twórca mBanku, trzeciego co do wielkość banku detalicznego w Polsce. Od dawna jego nazwisko było wymieniane wśród potencjalnych kandydatów na prezesa PKO BP. Nie wiadomo, czym będzie chciał przekonać do swojej kandydatury radę nadzorczą. Jeszcze dwa lata temu miał nawet przygotowany plan ekspansji banku w regionie.

O fotel prezesa walczy też dotychczasowy wiceprezes odpowiedzialny za bankowość detaliczną, Wojciech Papierak. Startował w poprzednim konkursie i przegrał właśnie ze Zbigniewem Jagiełło. Choć analitycy dobrze oceniają jego działania, to nieoficjalnie mówi się złożenie aplikacji w konkursie było ruchem wyprzedzającym wypowiedzenie. Czwartym kandydatem, który bierze udział w konkursie, jest Mirosław Boniecki. Do połowy ubiegłego roku był wiceprezesem BPH, w którym pracował przez ostatnie 10 lat.