Kierowcy w ubiegłym roku zostawili w państwowej kasie 50 mld złotych – wynika z obliczeń „DGP”. Gdyby wpływy z samej akcyzy paliwowej przeznaczano na budowę nowych dróg, w ciągu ostatniej dekady dorobilibyśmy się sieci 7 tys. km autostrad i dróg ekspresowych.
Publikacja: 17 lutego 2011, 03:00 Aktualizacja: 17 lutego 2011, 10:31
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 21 milionów samochodów osobowych, dostawczych, ciężarowych, autobusów i motocykli. Biorąc pod uwagę to, że 10 proc. z nich istnieje już tylko w aktach, bo zostały rozebrane lub zezłomowane, lecz nie wyrejestrowane, po drogach jeździ około 19 mln pojazdów. W ubiegłym roku każdy z nich dostarczył budżetowi ponad 2,6 tysiąca złotych.
Jak obliczył „DGP”, w 2010 r. wszyscy polscy kierowcy zostawili w kasie państwa około 50 mld złotych. To jedna piąta całkowitych ubiegłorocznych dochodów szacowanych na 250 mld złotych. Jednak tylko nieznaczna część tych pieniędzy wróciła do kierowców w postaci inwestycji drogowych.
Jak wynika z danych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na budowę nowych szlaków komunikacyjnych oraz modernizację i remonty istniejących wydała ona w ubiegłym roku 20 mld złotych. Z tego 12 mld złotych pochodziło z dotacji unijnych. Pieniądze polskich kierowców pomogły natomiast łatać dziury nie w asfalcie, lecz w branżach sektora publicznego, takich jak kolejnictwo czy edukacja.
Jednak państwu nie opłaca się budować nowych tras szybkiego ruchu. Na dziurawej, zapchanej tirami drodze samochody zużywają o 20 – 30 proc. paliwa więcej niż na autostradzie, po której suną ze stałą prędkością. PricewaterhouseCoopers wspólnie z Forum Obywatelskiego Rozwoju, kancelarią Wardyński i Wspólnicy oraz firmą 4C Future obliczyło, że dokończenie budowy trzech autostrad – A1, A2 i A4 – pozwoliłoby właścicielom aut zaoszczędzić 34 mld złotych na paliwie w ciągu 15 lat. Jednak państwo straciłoby wtedy na wpływach z podatków paliwowych około 17 – 18 mld złotych rocznie.
To właśnie paliwa dają dobrze zarobić budżetowi. Z każdego litra benzyny bezołowiowej do kasy państwowej wpływa prawie 1,6 złotego z akcyzy, 9,5 grosza opłaty paliwowej oraz około 85 groszy podatku VAT. Razem: 2,54 złotego. W przypadku oleju napędowego jest to odpowiednio: 1,05 złotego, 23 grosze i około 80 groszy.
W ubiegłym roku na samej opłacie paliwowej państwo zarobiło ponad 4,3 mld złotych – dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Tak duży wzrost jest efektem podniesienia 1 stycznia 2010 roku stawek na olej napędowy, i to aż o 150 proc.
Zgodnie z prawem obowiązująca od 1 stycznia 2010 roku opłata paliwowa powinna być w całości przekazywana do Krajowego Funduszu Drogowego, a stamtąd bezpośrednio na remonty i budowę dróg. Praktyka jest inna. W listopadzie ubiegłego roku rząd przyjął uchwałę, zgodnie z którą w tym roku 980 mln złotych pochodzących z opłaty paliwowej zasili Fundusz Kolejowy.
Podobnie było w latach wcześniejszych – w 2007 roku zmieniono przepisy, tak aby 7 proc. wpływów z opłaty mogło być przekazane na spłatę długów PKP. W ten sposób właściciele samochodów utrzymują przy życiu kolej. Z akcyzy paliwowej, która stanowi 9 proc. całkowitych przychodów państwa, wspierają też wojsko, edukację i urzędników.
Jak pokazują dane Ministerstwa Finansów, w ubiegłym roku na podatku akcyzowym od paliw silnikowych (w tym gazu LPG) i olejów smarowych, państwo zarobiło 24 mld złotych – o 40 proc. więcej niż jeszcze w roku 2005. Na co idą te pieniądze? Na pewno nie na remonty i budowę dróg. Pytania na ten temat resort ucina krótkim komentarzem: „Wpływy z podatku akcyzowego co do zasady stanowią dochody budżetu państwa. Z dochodów budżetowych uzyskiwanych z tego tytułu finansowane są wydatki budżetu państwa”. To samo dzieje się z podatkiem VAT zawartym w cenie paliwa. Z analiz PricewaterhouseCoopers wynika, że wpływy państwa z paliwowego VAT-u wynoszą około 12 – 13 mld złotych rocznie.
Prowizję państwo pobiera od kierowców już w momencie kupowania samochodu. Aż 2,6 mld złotych mogło trafić do państwowej kasy z podatku VAT od nowych aut i to przy założeniu, że połowa z 373 tys. sprzedanych w ubiegłym roku samochodów zarejestrowana została na firmy, które mogły odliczyć podatek.
1: lol z IP: 83.30.204.* (2011-02-17 05:48)
"niesprawiedliwej akcyzy podatkiem ekologicznym, jaki wprowadziło już 17 państw europejskich. Jego wysokość zależna jest od normy emisji spalin, a więc od wieku auta. Takie przepisy zachęcają do kupowania aut pięcioletnich zamiast dziesięcioletnich."
Niestety nas na to niestac teraz moz w przyszlosci jesli bedziemy lepiej zarabiac.
"Najważniejszy powód to ogromny, niekontrolowany napływ samochodów używanych z zagranicy."
Jak to niekontrolowany ??? A kto ustalal przepisy??? zmieniajace sie co troche.!!!
Czyzby artykul byl sponsorowany???
Kupujemy to na co nas stac. Punkt
2: Ja wiem -ta forsza POszła na kolesiów DONALDA z IP: 84.234.1.* (2011-02-17 06:39)
To premie które rozdają kolesie Donalda sobie na wzajem zżerają tą kasę -Hanka z warszawy PO 40 000 zl dla POpleczników czy w tym roku POdwyzki dla Radnych do prawie 150 000zł od kadencji !
Dajcie Donaldowi pustynię a piasku zabraknie wkrótce - tak jak zabrakło forsy w budżecie.
"Rząd Tuska zadłuża Polskę jak za Gierka. Tak przynajmniej twierdzą uczestnicy debaty "Dekada Gierka. Wnioski dla obecnego okresu modernizacji Polski".
Jeśli rząd Tuska zrealizuje swoją strategię zarządzania długiem na lata 2008-2013 to nasze zadłużenie wzrośnie aż o 330 mld zł. To 21 proc. naszego PKB..
Czy w ogóle po obecnym rządzie pozostaną widoczne pozytywne ślady?-POza stadionami do utrzymywania w ramach BAZARU EUROPA?"
"Spodziewamy się stopniowego i umiarkowanego pogorszenia dynamiki długu w krótkiej i średniej perspektywie. Jednak prognozujemy także ostre pogorszenie wzrostu gospodarczego pod koniec horyzontu naszej prognozy. Wysokie tempo wzrostu będzie trudne do utrzymania, gdyż gospodarka stanie się bardziej złożona, a siła robocza będzie się kurczyć" - napisano w raporcie.
Nie znamy jeszcze ostatecznego wyniku deficytu finansów publicznych. W ocenie ekonomistów raczej przekroczył on 8 proc. PKB. Rząd utrzymuje, że nie był wyższy niż 7,9 proc. PKB. W 2009 wynik deficytu budżetowego wzrósł do 7,2 proc. z 1,9 proc. PKB w roku 2007. Zadłużenie krajowe według szacunkowych danych resortu finansów wyniosło w 2010 roku 53,4 proc. PKB, zaś według metodologii unijnej 55,4 proc. PKB"
I nikt z Irlandii nie wraca chyba że do pracy w Niemczech "
3: kierowca nie dla PO z IP: 195.66.116.* (2011-02-17 06:55)
Dobry artukuł pokazujący jak państwo nieudolnych rządów okrada kierowców!
Niech sobie rząd weźmie podatek VAT a akcyzę przeznaczy na budowę bezpiecznych dróg zamiast stawiać fotoradary na dziurawych drogach i pobierać opłaty za pseudoautostrady wybudowane za pieniądze kierowców!!!
4: anarchista z PO z IP: 195.66.116.* (2011-02-17 06:58)
do:"2: Ja wiem -ta forsza POszła na kolesiów DONALDA"
Coś obrażasz Gierka przyrównując go do obecnej ekipy-on przynajmniej coś budował za pożyczki a ekipa Donalda przejada i myśli tylko jak załapać się na koryto przez następne 4lata
5: Ja wiem -ta forsa POszła na kolesiów DONALDA z IP: 84.234.1.* (2011-02-17 07:11)
Dajcie Donaldowi pustynię a piasku zabraknie wkrótce - tak jak zabrakło forsy w budżecie.
"Rząd Tuska zadłuża Polskę jak za Gierka. Tak przynajmniej twierdzą uczestnicy debaty "Dekada Gierka. Wnioski dla obecnego okresu modernizacji Polski".
Jeśli rząd Tuska zrealizuje swoją strategię zarządzania długiem na lata 2008-2013 to nasze zadłużenie wzrośnie aż o 330 mld zł. To 21 proc. naszego PKB..
Czy w ogóle po obecnym rządzie pozostaną widoczne pozytywne ślady?-POza stadionami do utrzymywania w ramach BAZARU EUROPA?"
"Spodziewamy się stopniowego i umiarkowanego pogorszenia dynamiki długu w krótkiej i średniej perspektywie. Jednak prognozujemy także ostre pogorszenie wzrostu gospodarczego pod koniec horyzontu naszej prognozy. Wysokie tempo wzrostu będzie trudne do utrzymania, gdyż gospodarka stanie się bardziej złożona, a siła robocza będzie się kurczyć" - napisano w raporcie.
Nie znamy jeszcze ostatecznego wyniku deficytu finansów publicznych. W ocenie ekonomistów raczej przekroczył on 8 proc. PKB. Rząd utrzymuje, że nie był wyższy niż 7,9 proc. PKB. W 2009 wynik deficytu budżetowego wzrósł do 7,2 proc. z 1,9 proc. PKB w roku 2007. Zadłużenie krajowe według szacunkowych danych resortu finansów wyniosło w 2010 roku 53,4 proc. PKB, zaś według metodologii unijnej 55,4 proc. PKB"
Te premie które rozdają kolesie Donalda sobie na wzajem zżerają tą kasę -Hanka z Warszawy PO 40 000 zl dla POpleczników, czy na odmianę w tym roku POdwyżki dla Radnych do prawie 150 000zł od kadencji !
I nikt z Irlandii nie wraca chyba że do pracy w Niemczech "
6: bulba - a im rośnie z IP: 83.5.203.* (2011-02-17 07:52)
Państwo zachowuje się jak baca - strzyże obywateli jak baca barany !
7: aslure z IP: 78.133.163.* (2011-02-17 08:53)
To jest właśnie socjalizm: zabiera się kasę na drogi a przeznacza na wypłatę zasiłków i emerytur dla uprzywilejowanych grup. Jak długo jeszcze będziemy popierać taki system?
8: kajko i kokosz z IP: 78.133.163.* (2011-02-17 08:56)
Cena paliwa: 3zł surowiec + 2zł dotacje dla KRUS.
9: Podatek "ekologiczny" z IP: 83.7.243.* (2011-02-17 09:33)
Podatek "ekologiczny", jest takim podatkiem tylko z nazwy, bo stare auta, owszem palą więcej niż nowe i wydzielają więcej CO2 i innych rzekomo szkodliwych substancji, ale... Wyprodukowanie nowego auta wytwarza OGROMNE ilości CO2, metali ciężkich, innych tym podobnych substancji, zwłaszcza jeśli się zsumuje energię zużytą na produkcje auta, transport części do niego i oczywiście końcowy transport do dealera. Przecież to jest większy "ślad ekologiczny" niż ten które zostawi stare auto jeżdżąc przez 50 lat! Dlatego ekologicznie byłoby zachęcać ludzi, aby jak najdłużej jeździli starymi autami, zamiast co parę lat zmieniać auto przyczyniając się tym samym do znacznie gorszego zanieczyszczenia.
10: Polską rządzą złodzieje i gangsterzy. z IP: 212.244.6.* (2011-02-17 09:38)
Taki tytul tego bzdeta był by właściwy.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








