Nawet zwolennicy reform w systemie emerytalnym nie mają wątpliwości, że zmiany w OFE mają jedynie ratować fatalny stan państwowej kasy. Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha, które chce wprowadzenia emerytur obywatelskich, mówi wprost: to bardzo zły stan finansów publicznych zmusił rząd do cięcia OFE. Dodaje, że to rozwiązanie doraźne i nie rozwiązuje problemu nieefektywnego, skomplikowanego i kosztownego systemu emerytalnego.

Prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej, były wiceprezes NBP, uważa, że minione pół roku to zmarnowany okres. – Zamiast wykorzystać większość w parlamencie i sprzyjającego prezydenta do rozpoczęcia reform, marnujemy ten czas na jałowe debaty o rozmontowywaniu przez rząd systemu emerytalnego. A zamiast ograniczać deficyt finansów, rząd stosuje w coraz większej skali operacje z zakresu kreatywnego budżetowania – mówi Rybiński.

Bardzo krytycznie ocenia on poczynania rządu w zakresie finansów publicznych i reformy systemów emerytalnych. Przyznał -30 punktów (w skali -30 do +30). Jest też najsurowszym jego recenzentem – wystawił rządowi ocenę –242 punkty (w skali -300 do +300).

Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, zwraca uwagę, że rząd marnuje potencjał gospodarki i Polaków. Tłumaczy, że dość korzystne wyniki makroekonomiczne – PKB rośnie w tempie zbliżonym do 4 proc. – to jeszcze jeden dowód, że Polska ma znaczne rezerwy rozwojowe. – Są one niestety wciąż tłamszone przez nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa i nieefektywne, niewłaściwe regulacje systemowe – mówi Mączyńska.

Co charakterystyczne zarówno członkowie rady, jak i szefowie organizacji pracodawców są pesymistami, jeśli chodzi o przyszłość. Nie spodziewają się, że rząd będzie w stanie zdobyć się na wysiłek reform. Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR wyciąga taki wniosek z tego, że na stałe chce obniżać transfer do OFE. – Gdyby barierą uzdrawiania finansów była tylko niechęć wprowadzania głębokich reform przed wyborami, to rząd zapowiedziałby jedynie przejściową redukcję składek do II filaru – tłumaczy Wojciechowski.

Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club podsumowuje 3 lata rządów: – Miał być cud gospodarczy. Cudu nie ma. Jest dług publiczny i deficyt.

Marek Goliszewski | prezes Business Centre Club

Moja ocena wynika ze stanu spraw związanych z gospodarką i oczekiwań wobec PO, zwłaszcza 3 lata temu, kiedy obiecaliśmy robić cud gospodarczy. Mamy dług publiczny i deficyt, które nie są tragedią, ale powodem do zmartwienia, i rzutują na niskie płace i nadmierne obciążenie firm daninami. Załamaniu ulega reforma systemu emerytalnego, bo przejmowanie pieniędzy z OFE to ratowanie budżetu. Jako pacjent szpitala państwowego na własnej skórze odczułem dramat służby zdrowia. Fiasko poniosła też koncepcja „Przyjazne państwo”: koncesje, zezwolenia, kontrole, biurokracja, opieszałość sądów. Nie weszliśmy też do strefy euro, co porządkowałoby gospodarkę. Zbyt małe są nakłady na naukę i innowacje. Rynek energetyczny jest ciągle monopolem. System wsparcia to z powodu urawniłowki w dystrybuowaniu pomocy, rozrzucanie publicznych pieniędzy. Poprawiło się wykorzystanie funduszy UE. Jest postęp w prywatyzacji i infrastrukturze. Reasumując: można lepiej, wyżej, szybciej. Nie ma dramatu, ale jest wiele do zrobienia.

Andrzej Malinowski | prezydent Pracodawców RP

Największym zagrożeniem dla gospodarki jest stan finansów publicznych – przekroczenie drugiego progu ostrożnościowego to realne niebezpieczeństwo. Przyparty do muru rząd może te progi znieść lub zmienić zasady obliczania długu, ale wtedy nasza wiarygodność zostanie nadszarpnięta. Rząd poświęcił cały ubiegły rok na łatanie dziury budżetowej, m.in. przez podnoszenie podatków i parapodatków. Bez oglądania się, jaki te decyzje będą miały wpływ na przedsiębiorców. Znów słupki okazały się ważniejsze od gospodarki. Kolejnym elementem próby ratowania budżetu są zapowiadane zmiany w OFE, które godzą w interes przyszłych emerytów. Duże nadzieje wiążę z projektem tzw. ustawy deregulacyjnej, która wreszcie trafiła do Sejmu. Zasługą Ministerstwa Gospodarki jest też zapewnienie naszej gospodarce stabilnych dostaw gazu, a także wsparcia partnerstwa publiczno-prywatnego.

Cezary Kaźmierczak | prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Najważniejsze są sprawy związane z prowadzeniem firm. W tym zakresie ocena działań rządu jest zdecydowanie negatywna. Nie zrobiono nic lub prawie nic. Rząd co chwilę ogłasza jakieś szumne plany i nic z nich nie wynika. Bardzo źle wygląda sytuacja finansów publicznych. Rząd odsuwa w czasie katastrofę. Obecnie mamy stosunkowo korzystną na tle Europy sytuację demograficzną. Za 10 lat będzie tragiczna. Nie jesteśmy żadną zieloną wyspą. Powinniśmy przygotowywać się na pogorszenie sytuacji na świecie. Matematyki nie udało się pokonać nawet ZSRR. Zmiana tego stanu rzeczy będzie wymagała bardzo silnego przywództwa, a ja go na horyzoncie nie widzę. Przypuszczam zatem, że o ile nie zajdą jakieś nadzwyczajne pozytywne lub negatywne zdarzenia, będziemy tkwili w stagnacji, a kampania wyborcza będzie o Smoleńsku, a nie o gospodarce.

Jerzy Bartnik | prezes Związku Rzemiosła Polskiego

Najbardziej niepokoi stan finansów publicznych. Niestety rząd nie robi nic, aby je uzdrowić. Teraz, w obliczu poważnych kłopotów, próbuje nadrobić te zaległości i szuka na gwałt źródeł oszczędności. Trzeba sobie zdawać sprawę, że tzw. reforma OFE to tak naprawdę element walki o utrzymanie konstytucyjnego 55-proc. progu długu publicznego, a nie poważna debata nt. ostatecznego kształtu polskiego systemu emerytalnego. Katastrofalny stan finansów to też jedyna przyczyna planowanych cięć w Funduszu Pracy. Szukanie tem oszczędności, który finansuje aktywizację zawodową młodzieży i bezrobotnych, może przynieść gospodarce więcej szkód niż korzyści. Cały czas daleko nam do przyjęcia euro. To o tyle dobre, że dysponując własną walutą, zachowaliśmy instrument, który pozwala łagodzić skutki kryzysu. Ale nie powinniśmy tej decyzji odkładać w nieskończoność.