"Założenia nie przewidują żadnego przywileju dla jakiegokolwiek podmiotu, który chciałby realizować inwestycje w dziedzinie energetyki jądrowej. Jednocześnie nie zawierają one propozycji rozwiązań czy narzędzi, w stosunku do których mógłby być postawiany zarzut, że są pomocą publiczną. Przyszły podmiot, który chciałby realizować inwestycje w dziedzinie energetyki jądrowej, na pewno z tego typu przywilejów ustawowych nie będzie mógł korzystać" - powiedział dziennikarzom Gawlik.

Wiceminister podkreślił, że gdyby inwestor byłby zainteresowany uzyskaniem pomocy publicznej, może próbować ją zdobyć na zasadach ogólnych.

Dodał, że dzięki takiej konstrukcji prawa dotyczącego inwestycji w energetyce jądrowej, uniknie się badania projektu ustawy przez Komisję Europejską pod kątem ewentualnej niedozwolonej pomocy publicznej.

Celem jest stworzenie stabilnych i klarownych ram prawnych - tłumaczył Gawlik. W ustawie mają być opisane wszystkie wymagania, którym będą musieli sprostać inwestorzy; intencją rządu jest - mówił - by inwestor nie był zaskakiwany dodatkowymi wymaganiami.

"Ustawa wprowadzi nowe rozwiązanie prawne"

Wiceminister powiedział, że ustawa wprowadzi nowe rozwiązanie prawne - pozwolenie na prace przygotowawcze jeszcze przed właściwym pozwoleniem na budowę. W obecnym prawie budowlanym prace przygotowawcze mogą ruszyć dopiero po wydaniu właściwego pozwolenia na budowę. Gawlik zaznaczył, że w przypadku obiektu jądrowego wymaga to czasu, chociażby na ocenę przez dozór jądrowy bezpieczeństwa technologii. "Oczywiście to prowadzenie prac przygotowawczych będzie na własne ryzyko inwestora" - podkreślił.

Ustawa ma też umożliwić wywłaszczonemu z nieruchomości przeznaczonej na cele energetyki jądrowej dochodzenie odszkodowania przed sądem. Obecnie osoba pozbawiona nieruchomości na cele publiczne korzystała jedynie z drogi administracyjnej, bez możliwości kwestionowania ustalonego na tej drodze odszkodowania. "Jest to rozwiązanie nowe, jakiego jeszcze nie było w historii. To przełom w realizacji inwestycji na cele publiczne. Odchodzimy od zasady, że państwo jest sędzią we własnej sprawie" - podkreślał Gawlik.