Jest za mało miejsc dla miłośników futbolu, którzy w przyszłym roku przyjadą do Polski – niedobór szacuje się na 200 – 300 tys. miejsc. W bazę hotelową inwestuje więc, kto może – firmy, ale także inwestorzy indywidualni.

Szansę, aby zarobić na turystach podczas Euro, widzą dla siebie firmy realizujące aparthotele, czyli obiekty, w których pokoje są sprzedawane na własność właśnie prywatnym inwestorom. Zdaniem Jacka Piasty, niezależnego analityka rynku hotelowego, mogą one wypełnić istniejącą na rynku lukę. Zwłaszcza te niedrogie, które będą najbardziej poszukiwane. O ile bowiem aparthotele standardem odpowiadają obiektom czterogwiazdkowym, to ceną najwyżej trzygwiazdkowym.

Dobra koniunktura

Już budowanych jest 12 obiektów, które zostaną oddane do użytku w 2012 roku – a to oznacza 2 tysiące pokoi z przynajmniej 4 tysiącami miejsc noclegowych. Dwa powstaną we Wrocławiu, po jednym w Poznaniu, Trójmieście i Kołobrzegu.

Ale koniunkturę na takie hotele nakręcają nie tylko mistrzostwa, ale też dobra passa w turystyce krajowej. A będzie jeszcze lepsza, gdy Euro 2012 rozsławi Polskę w świecie. – W Willa Port w Ostródzie na Mazurach zostały nam już ostatnie wolne apartamenty. Sprzedaż ruszyła przed rokiem. Docelowo chcemy zarządzać siecią 30 hoteli – mówi Kamila Górecka-Kirwiel, menedżer w firmie Condohotels Group.

Za metr kwadratowy w aparthotelu trzeba zapłacić około 10 tysięcy zł. W zamian właściciel może liczyć na stały czynsz w wysokości 600 – 1 tys. złotych miesięcznie za apartament (średnio 30-metrowy), niezależnie od tego, czy został wynajęty, czy nie.