Walka z bezrobociem będzie priorytetem Białego Domu w 2011 r. – ogłosi jutro prezydent USA Barack Obama w dorocznym orędziu o stanie państwa. Bez pracy wciąż pozostaje ponad 9 proc. Amerykanów.

– Numerem jeden będzie zagwarantowanie konkurencyjności, rozwoju i tworzenia miejsc pracy nie tylko teraz, ale też na przyszłość – powiedział Obama w orędziu wideo rozesłanym na adresy e-mailowe zebrane przez wspierający go ruch Organizing for America. Prezydent zasugerował przy tym, że walka z deficytem budżetowym (który w tym roku może osiągnąć nawet 14 proc. PKB) i długiem publicznym musi być prowadzona w sposób odpowiedzialny, tak aby nie zagrozić realizacji priorytetu numer jeden.

Przedwyborcza batalia

Spadające bezrobocie będzie dla Obamy decydującym argumentem w planowanej na 2012 r. kampanii prezydenckiej. Tym bardziej że w większości tzw. swinging states (stanów, w których liczba zwolenników obu głównych partii jest porównywalna) poziom bezrobocia przekracza średnią krajową. Z ostatnich badań wynika co prawda, że demokrata wygrałby z każdym z potencjalnych kontrkandydatów, osiągając od 50 do 56 proc. poparcia, jednak jeszcze w listopadzie to prawica była górą. Sygnałem ostrzegawczym była też porażka demokratów w wyborach do Kongresu.

Tymczasem jeszcze w grudniu poziom bezrobocia sięgał 9,4 proc. Co prawda w porównaniu z poprzednim miesiącem oznacza to spadek o 0,4 pkt proc., zaś w poprzednim roku powstał milion nowych miejsc pracy, ale i tak bezrobocie jest najwyższe od początku prezydentury Ronalda Reagana (w 1982 r. zanotowano 9,7 proc.).

W e-mailu Obamy zabrakło konkretnych kroków, które zamierza przedsięwziąć administracja dla realizacji założonych celów. Te pojawią się we wtorek, gdy podczas dorocznego State of the Union Obama przedstawi legislacyjne priorytety na nowy rok. Propozycje Obamy będą dotyczyć m.in. implementacji grudniowej ugody zawartej przez obie partie. W zamian za przedłużenie obowiązywania ulg podatkowych dla najlepiej zarabiających Republikanie zgodzili się na utrzymanie poszerzonej osłony socjalnej dla osób pozbawionych pracy. Dzięki temu bezrobotni wciąż mogą liczyć na 73 tygodnie wsparcia zamiast 26 tygodni, które były normą do 2008 r.

Edukacja i technologie

W ramach pobudzania przedsiębiorczości ugoda przewiduje też m.in. roczne obniżenie podatku FICA, czyli składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, z 6,2 do 4,2 proc., co ma kosztować budżet dodatkowe 111 mld dol. Wśród branż, w których państwo ma wspierać tworzenie nowych miejsc pracy, są te, które umożliwią skuteczną konkurencję z Azjatami, a więc przede wszystkim edukacja, nowe technologie i infrastruktura.

Biały Dom musi jednak ostrożnie szafować federalnymi pieniędzmi. Republikanie coraz mocniej naciskają na ograniczenie wydatków o co najmniej 100 mld dol., a dysponując większością w izbie niższej, mogą skutecznie naciskać na prezydenta. Trudno zatem liczyć na kolejne pakiety stabilizacyjne. Tymczasem to właśnie one – zdaniem większości ekonomistów – uratowały amerykański rynek pracy przed całkowitą zapaścią, chroniąc przed likwidacją od 1 mln do 2,1 mln etatów.