Firma mierzy wysoko – za dziesięć lat ma zamiar zostać liderem usług online w Polsce. – Oprócz nas zostanie na rynku TP i jeden duży operator kablowy. Tak to widzimy – mówił wczoraj Mirosław Godlewski, prezes Netii.

Ambitne plany

Analitycy są bardziej sceptyczni; podkreślają, że dziesięcioletnia perspektywa to w zasadzie science fiction: można w niej napisać wszystko i wszystko może się w tym czasie zdarzyć. Przypominają, że spółka zapomniała o silnej konkurencji, która będzie jej mocno utrudniać walkę o rynek. A także o braku usług, takich jak telewizja, bez których nigdy nie pokona TP, kablówek czy platform satelitarnych.

– Szerokopasmowy internet to najszybciej rosnący segment rynku – mówił wczoraj Mirosław Godlewski. Za dwa lata spółka chce mieć 1 mln klientów stacjonarnego internetu. Plany na koniec ubiegłego roku zakładały około 700 tys. – W roku 2011 i 2012 rynek szybkiego internetu będzie rósł o około pół miliona gospodarstw domowych rocznie, czyli o 7 proc. – szacuje prezes Netii.

Dzięki nowej strategii spółka ma zdobyć pozycję lidera dostawcy usług internetowych. Godlewski powiedział, że pod tym pojęciem rozumie nie tyle liczbę użytkowników internetu (których nie będzie miał najwięcej), co najlepszą technologię i jakość obsługi klientów.

Spółka będzie rozwijać usługi, opierając się na dostępie do sieci Telekomunikacji Polskiej. Zainwestuje też we własną infrastrukturę. Przez cztery najbliższe lata będzie na to wydawać 15 proc. przychodów. Operator zakłada ich roczny wzrost na poziomie 3 – 5 proc. do końca 2012 r. i około 2 proc. rocznie od 2013. Zadeklarował też, że marża EBITDA (zysk powiększony o amortyzację) wynosić będzie 26 – 28 proc.

Co o tych planach sądzą analitycy? – W założeniach finansowych nie ma niczego zaskakującego, ale oceniam je pozytywnie. Są jak najbardziej do osiągnięcia – podkreśla Paweł Puchalski, analityk BZ WBK.

Rynek nie przyjął jednak zapowiedzi spółki pozytywnie. Jej kurs spadł o 2,5 proc. do 5,12 zł za akcję. – Spółka nie wspomniała o konkurencji. I ujawniła mało szczegółów finansowych na dwa najbliższe lata. Z perspektywy inwestorów to jest ważniejsze niż to, co będzie za dziesięć lat – mówi Waldemar Stachowiak, analityk Ipopemy Securities.

Groźna konkurencja

Walka o rynek telekomunikacyjny toczy się na czterech frontach: w internecie stacjonarnym, mobilnym, usług głosowych (stacjonarnych i mobilnych) oraz telewizji. Każdy konkuruje z każdym podobnymi usługami. Kablówki dają klientom internet o prędkości nawet 150 Mb/s, cyfrową telewizję, telefonię stacjonarną, a niektórzy także mobilną.

Grupa TP ma już telewizję dzięki partnerstwu z platformą n. Cyfrowy Polsat zaczyna sprzedaż internetu bezprzewodowego o prędkości do 150 Mb/s. Netia wciąż gra tylko na dwóch polach: internetu i telefonii stacjonarnej. Nie ma natomiast telewizji.

– To na pewno nie ułatwi jej walki o rynek – dodaje Waldemar Stachowiak.

Mirosław Godlewski przyznał wczoraj, że obecnie nie prowadzi na ten temat żadnych rozmów. Operator stara się uzupełnić lukę na własną rękę. Już prowadzi testy usługi telewizyjnej w Toruniu i Wrocławiu razem z szybkim internetem 50 i 100 Mb/s. Bez znanego partnera -jak n, Cyfra+ czy Cyfrowy Polsat – trudno będzie mu zawojować rynek. Oferta ma się poszerzyć o mobilny internet dzięki współpracy z Play.

Ma ochotę na Exatela

Mirosław Godlewski podkreślał wczoraj, że rozwój firmy mocno przyśpieszyłyby przejęcia. – Na naszym celowniku są Dialog i Exatel – powiedział Jonathan Eastick, członek zarządu operatora.

Netia starała się już o kupno Exatela. Wczoraj jego właściciel PGE zakończył procedurę, ponieważ zabrakło wiążących ofert. Wprawdzie do finału wszedł Polkomtel, ale rada nadzorcza spółki nie zgodziła się na transakcję. Prawdopodobnie zablokował ją udziałowiec Polkomtelu – Vodafone.

Teoretycznie daje to znowu szanse Netii na przejęcie Exatela, jeśli oczywiście PGE ponownie wystawi ją na sprzedaż.

Finanse na ten cel nie są problem, bo Netii nie brakuje pieniędzy. W kasie ma 300 mln zł tzw. funduszu akwizycyjnego. Z banku w każdej chwili może pożyczyć kolejne 700 mln zł.