Do końca 2010 r. wydaliśmy i rozliczyliśmy z Brukselą 15,2 mld euro. W ubiegłym roku do Polski trafiło z unijnego budżetu 6,6 mld euro. Z wyliczeń resortu rozwoju regionalnego wynika, że kolejne 40 mld euro z UE jest już zainwestowane w realizowane obecnie projekty i pracuje w polskiej gospodarce.

– Te pieniądze zostaną wypłacone beneficjentom i rozliczone z Komisją Europejską w tym i następnym roku. Dlatego ten rok będzie kolejnym, w którym przyspieszy wykorzystanie funduszy unijnych – mówi Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego.

Według Agnieszki Durlik-Khouri, eksperta Krajowej Izby Gospodarczej, najbardziej w tym roku na dotacjach skorzystają firmy budowlane, działające w branży ochrony środowiska oraz szkoleniowe.

Z planów resortu rozwoju regionalnego wynika, że w tym roku Polska rozliczy z Brukselą 40 mld zł wypłaconych beneficjentom dotacji. Jednak minister ocenia, że ten plan – podobnie jak stało się w 2010 roku – uda się zrealizować z solidną górką. W ubiegłym roku plan MRR zakładał wykorzystanie 27 mld zł z UE. Tymczasem na koniec grudnia wartość przekazanych do Brukseli faktur wyniosła 35,7 mld zł.

Dobre tempo wydawania unijnych dotacji powoduje, że w tym momencie nie można mówić o groźbie niewykorzystania przez Polskę funduszy unijnych na lata 2007 – 2013. Są jednak znaki zapytania, na które resort rozwoju musi znaleźć odpowiedź.

Największy z nich to opóźnienia w realizacji inwestycji kolejowych, na które z UE miało pójść nawet 6 mld zł. – Do połowy stycznia PKP mają nam przekazać nowy harmonogram prac, pokazujący, które projekty uda się zrealizować na czas. Pozostałym zostaną cofnięte unijne dotacje – mówi Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego.

Może to się stać już na początku lutego, kiedy to MRR dokona zmian na liście kluczowych inwestycji, korzystających z unijnego wsparcia. Pieniądze, które zostaną odebrane PKP, trafią na drogi. W grę chodzi sfinansowanie budowy tras S3 i S17.