Ministerstwo liczy, że plusy SSE, czyli dziesięcioletnie zwolnienie z podatku dochodowego, będą wystarczającą zachętą do ratowania FSO. Resort na razie nie chce ujawniać szczegółów pomysłu, bo ukraiński inwestor zakładu – UkrAvto – wciąż przygotowuje wniosek w tej sprawie.

Pomysł jest realny

– Jeszcze za wcześnie, żeby wskazać, do której strefy może być przyłączony teren – mówi Magdalena Gawlas z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki. Nie ukrywa jednak, że według resortu pomysł jest jak najbardziej realny.

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami istnieje możliwość włączenia do strefy terenu prywatnego, a więc należącego do podmiotów innych niż Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego, spółki zarządzającej strefą, pod warunkiem że na terenie tym będzie realizowana nowa inwestycja – mówi Gawlas.

Nowy samochód

Wiadomo, że ukraiński inwestor chce kontynuować produkcję aut, jednak innych niż do tej pory (do marca 2011 r. będzie to Chevrolet Aveo). W tym celu szuka partnera. Pomaga mu Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Jej szef Sławomir Majman zdradził, że z przeprowadzonych 21 rozmów z inwestorami dwóch zainteresowało się FSO. Nieoficjalnie wiadomo, że uratowaniem zakładu są zainteresowane indyjskie Mahindra & Mahindra oraz Tata Motors.

Tyle że objęcie zakładu SSE nie wystarczy, by wyprowadzić firmę z zapaści. Jak mówi Janusz Woźniak, prezes FSO Żerań, inną barierą jest wysoka opłata za tereny. Do 2010 r. FSO za użytkowanie 107 ha płaciła rocznie tylko 1,9 mln zł. Od stycznia opłata wzrosła do 22 mln zł.

Miasto twierdzi, że to tylko urealnienie stawki. Zwraca uwagę na zaniedbania firmy, która w okresie prosperity mogła wykupić tereny na własność.

Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki, już zapowiedział jednak, że poprze zarząd FSO Żerań w staraniach o obniżenie opłat za użytkowanie wieczyste, jakie firma płaci miastu. Kozłowski zastrzegł, że poparcie dla spółki będzie warunkowe, a to znaczy, że FSO otrzyma je, o ile nowy inwestor zagwarantuje rozwój firmy.