Coraz więcej pracodawców będzie odkładać składki na dodatkową emeryturę dla pracowników – spodziewają się instytucje finansowe. Ożywienie na rynku już się zaczęło i choć powoli, to przybywa emerytalnych programów.

Sprzyjać temu będzie to, że z powodu starzenia się społeczeństwa bezrobocie spadnie z blisko 12 do nawet 5 proc. – W ciągu 10 lat z rynku pracy ubędzie 2 mln osób. Rozpocznie się walka o wykwalifikowanych pracowników – mówi Robert Zapotoczny, ekspert od programów pracowniczych z ING Życie. Orężem w niej będą pracownicze programy emerytalne w III filarze i robione na specjalne zamówienie w tzw. IV, w których pracodawca płaci składkę.

Szansa na zysk

Dziś w formie pracowniczych programów emerytalnych (PPE, jest ich 1113, o 14 więcej niż rok temu) oszczędza około 350 tys. osób. Ich oszczędności mogą wynosić ok. 7 mld zł (na koniec 2009 r. było to 5 mld zł). Bo na pracowniczych programach pieniądze rosną szybciej niż w ZUS czy OFE: w tym tygodniu KNF podała, że klienci OFE po odliczeniu inflacji w ciągu ostatnich trzech lat (do końca września 2010 r.) stracili: ujemna stopa zwrotu wyniosła 7,2 proc. Tymczasem pracownicze fundusze emerytalne osiągnęły wynik na plus: od 6,6 do 11,4 proc.

PPE działają pod nadzorem KNF, a zasady ich tworzenia określa ustawa. Koszty odprowadzonych przez pracodawcę składek są wolne od obciążeń ZUS, a od narastającego kapitału nie płaci się podatku Belki. Jednak dla wielu pracodawców ramy PPE są za sztywne. Chodzi o to, że nie można różnicować składek dla poszczególnych grup pracowników.

Za to programy z tzw. IV filaru można kształtować dowolnie, co opłaca się zarówno pracodawcom, jak i instytucjom finansowym. Jak szacuje Robert Zapotoczny z ING Życie, które od nowego roku startuje z takimi programami szytymi na miarę, rynek może być wart kilka miliardów złotych składek rocznie.

Programy te mają często formę programów lojalnościowych: pracodawca może ustalić, że jeśli pracownik odejdzie z pracy np. przed upływem 5, 10, a nawet 20 lat, to składki mu przepadną – w części bądź całości. – Dlatego te programy są nazywane złotymi kajdankami – mówi Przemysław Gawlak z TU Allianz Życie Polska, które ma 102 PPE, oferuje też indywidualne programy. Zresztą, jak zdradza Agnieszka Łukawska z Legg Mason TFI, niektóre firmy biorą dwa programy naraz: PPE dla wszystkich, a IV filar dla wybranych pracowników.

Mała popularność

Trudno jest oszacować wielkość IV filaru: instytucje finansowe nie wydzielają tych informacji w raportach do KNF, a informacji udzielają niechętnie, tłumacząc się – jak np. Aviva – tajemnicą handlową.

Z niepublikowanych jeszcze badań Mercer Polska za 2010 rok wynika, że z 245 dużych polskich firm na emeryturę pracownikom odkłada 57. Z tego ok. 60 proc. w ramach PPE, a reszta w innych programach.