Massel na urząd

Dziś poznamy nazwisko nowego wiceministra. Według naszych informacji Cezary Grabarczyk jeszcze wieczorem rozpatrywał trzy kandydatury. W finałowej trójce znaleźli się Janusz Dyduch (od 2003 r. do 2006 r. szef Urzędu Transportu Kolejowego), Józef Marek Kowalczyk (w latach 2001 – 2006 prezes PKP Cargo) oraz Andrzej Massel (wicedyrektor Centrum Naukowo-Technicznego Kolejnictwa).

Faworytem do objęcia stanowiska był Andrzej Massel. W branży kolejowej ma on opinię technokraty i jest wielkim zwolennikiem budowy w Polsce kolei dużych prędkości, z czym mogą sobie nie poradzić jego rywale. Superszybka kolej (Warszawa – Łódź – Poznań – Wrocław) to z kolei oczko w głowie premiera. Mówił on wczoraj, że następcą Juliusza Engelhardta powinien zostać fachowiec i ktoś spoza polityki. Massel spełnia oba te kryteria.

W najbliższych dniach stanowiska mogą stracić jeszcze szefowie spółek z Grupy PKP, ale decyzję będzie już podejmować najprawdopodobniej nowy wiceminister. W branży mówi się, że z posadą może się pożegnać Andrzej Wach, prezes PKP SA. Fotel prezesa opuścić może także Zbigniew Szafrański, szef PKP Polskie Linie Kolejowe, zarządcy kolejowej infrastruktury. Prawdziwym powodem jego dymisji – obok chaosu z rozkładem – może być kiepskie wykorzystanie unijnych funduszy na modernizację torów.

Karuzelę stanowisk gorzko komentują eksperci.

– Od mieszania herbata nie staje się słodsza – mówi Adrian Furgalski, dyrektor programowy Railway Business Forum, który wskazuje, że polska kolej przeżywa problemy strukturalne i potrzebuje głębokich reform.

– Do kolei powinni przyjść ludzie, którzy dostaną wolną rękę do wprowadzania gruntownych zmian – dodaje Jakub Majewski, ekspert branży kolejowej.

Wojenka podjazdowa

Nasi rozmówcy twierdzą, że przede wszystkim niezbędne jest wzmocnienie pozycji Urzędu Transportu Kolejowego, tak aby stał się regulatorem rynku.

Teraz nikt nie panuje nad tym, co się dzieje w przewozach pasażerskich. W efekcie dwóch największych przewoźników – samorządowe Przewozy Regionalne i państwowe PKP Intercity – od półtora roku podbierają sobie pasażerów, puszczając pociągi w kilkuminutowych odstępach. Taka wyniszczająca wojenka doprowadziła obie spółki na skraj bankructwa. Przewoźnicy rok 2010 zakończą grubo pod kreską: PR prognozują stratę w wysokości 150 mln zł. Jeszcze gorzej mogą wypaść PKP Intercity.

Kolejarze w tym roku święta spędzą w pracy

Powtórki chaosu nie będzie – mówią prezesi spółek kolejowych i obiecują, że pociągi na święta będą jeździły zgodnie z rozkładem. W pogotowiu będzie sztab kryzysowy. Urlopy cofnięto części kadry kierowniczej kolejowych spółek.

Kolejarze przygotowują się również do ataku zimy, który przed rokiem sparaliżował ruch pociągów w święta i na przełomie roku. W całej Polsce mają dyżurować lokomotywy, które będą wykorzystywane w przypadkach awarii pociągów pasażerskich. PKP Energetyka zadbaja o dyżury pociągów, które naprawią w razie potrzeby sieć trakcyjną. Jeżeli jakiś pociąg utknie na szlaku, podróżni będą mogli pojechać dalej nawet składem należącym do innego przewoźnika, który zostanie zatrzymany przez dyspozytora. W pogotowiu ma być również sprzęt do odśnieżania szlaków kolejowych. W gotowości mają być ciężki sprzet oraz 5 tys. dodatkowo zatrudnionych pracowników.

PKP Intercity zapowiedziały, że na święta i w sylwestra wypuszczą na tory dodatkowe 34 pociągi. PR obiecują, że już od dzisiaj na stronie internetowej przewoźnika można sprawdzić, czy pociąg jedzie zgodnie z rozkładem.