Wzajemne relacje między przedsiębiorcami nie są już tak napięte jak na przełomie 2008 i 2009 roku. Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet mówi, że na początku kryzysu okres, na jaki firma godziła się udzielić odroczenia płatności, skrócił się średnio z około 30 dni do zaledwie dwóch tygodni. Bogdan Wiesiołek, dyrektor handlowy Euler Hermes, dodaje, że przedsiębiorstwa próbowały w ten sposób jak najszybciej odzyskać należności, bo miały utrudniony dostęp do innych źródeł finansowania.

– Od ubiegłego roku starają się pozyskać kontrahentów i zwiększyć sprzedaż, więc nie mogą sobie pozwolić na dalszą stagnację i zachowawczą politykę sprzedażową – mówi.

Efekt? Terminy, na jakie firmy udzielają sobie kredytu kupieckiego, wróciły do stanu sprzed kryzysu, a w niektórych branżach są nawet dłuższe. Najdłuższe są tam, gdzie kryzys uderzył najbardziej. Firmy próbują w ten sposób odbudować swoją pozycję rynkową i wykorzystują kredyt kupiecki do walki konkurencyjnej.

– Dotyczy to zwłaszcza firm oferujących produkty inwestycyjne, na które spadł popyt – mówi Bogdan Wiesiołek. Przykład to kredyt kupiecki stosowany w dystrybucji produktów ze stali. Według danych Euler Hermes dziś można uzyskać odroczenie płatności nawet na 45 dni. Przed kryzysem było to 39 dni. Podobnie jest w hurcie wyrobów elektroinstalacyjnych. Można tam uzyskać kredyt kupiecki nawet na 59 dni. W październiku 2008 roku średnią dla tej branży było 51 dni.

Te terminy mogą się jeszcze wydłużać. A to dlatego, że przedsiębiorcy coraz częściej stosują zabezpieczenia kontraktów z odroczonym terminem płatności. Zyskują na tym wywiadownie gospodarcze zajmujące się dostarczaniem informacji o kondycji finansowej potencjalnego kontrahenta, ubezpieczyciele i faktorzy.

– Obroty naszej branży wzrosły co najmniej o jedną piątą w ciągu roku – mówi Tomasz Starzyk.

Według Bogdana Wiesiołka zmieniają się powody, dla których firmy korzystają z zabezpieczeń. O ile jeszcze w ubiegłym roku przedsiębiorcy zabezpieczali się w ten sposób przed utratą bieżącej płynności, o tyle dziś wykorzystują zabezpieczenia do tworzenia przewagi konkurencyjnej. Na przykład właśnie dzięki oferowaniu dłuższych terminów płatności.

Choć firmy nie stronią od kredytu kupieckiego, to jednak idzie to w parze z dużo staranniejszym zarządzaniem wierzytelnościami. Jacek Krzemień, dyrektor działu umów ubezpieczeniowych w Coface Poland, mówi, że tolerancja dla opóźnień w płatnościach jest dziś bardzo mała.

– Wierzyciele szybciej oddają sprawy do windykacji polubownej i – jeśli nie ma efektów – szybciej decydują o przekazaniu postępowania na drogę sądową – mówi.