Amerykanie i Czesi to najwięksi wygrani tegorocznej hossy na rynku aut firmowych. Konkurencję zostawili w tyle, teraz już tylko muszą walczyć między sobą.

Pojedynek będzie zacięty, bo Ford ustępuje Skodzie zaledwie 403 autami. Jak wynika z danych Carmarket.com.pl, do końca października Czesi sprzedali firmom 16 302 samochody, a Amerykanie – 15 895. O takich wynikach inni mogą tylko pomarzyć: Toyota, Fiat i Volkswagen mają na swoim koncie po przeszło 5 tys. sztuk mniej.

Przebojowy Focus

Ford postawił w tym roku na klienta flotowego, licząc się z gorszymi wynikami na rynku detalicznym.

– Wiedzieliśmy, że klienci indywidualni nie będą równie ochoczo jak we wcześniejszych latach kupować sztandarowego modelu firmy, czyli Focusa – mówi Bogdan Głód z Ford Polska.

A to dlatego, że wkrótce zadebiutuje jego następca. Ford postawił więc na firmy, bo wiedział, że dla nich nie będzie miało to dużego znaczenia. Pod względem kosztów eksploatacji, dostępności serwisu czy wartości, po jakiej można auto odsprzedać po okresie eksploatacji, Focus w niczym nie ustępuje Skodom: Fabii i Octavii.

Amerykanie nie pomylili się. O ile w rankingach najpopularniejszych modeli wśród klientów indywidualnych Focus jest daleko w drugiej dziesiątce, to jeżeli chodzi o firmy pod względem popularności ten model rozdzielił dotychczasowych hegemonów: Skodę Octavię i Fabię. Do końca października polskie firmy zarejestrowały 6,5 tys. focusów – o 900 sztuk więcej niż fabii.

Głód nie ukrywa, że za dobrym wynikiem stoją duże upusty. Nie chce zdradzić szczegółów. Ale jak twierdzi Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, można śmiało przyjąć, że ceny dla klientów flotowych są o 10 proc. niższe niż w salonach. Przy dużych zamówieniach rabat może zwiększyć się nawet do 20 proc.

Brakuje aut

Kto w tym wyścigu zwycięży – Ford czy Skoda? Wygra ten, kto zaspokoi gigantyczne potrzeby firm, czyli de facto nie zabraknie mu samochodów, by zrealizować zamówienia. Tomasz Latała-Golisz z firmy analitycznej Carmarket.com.pl przypomina, że trwa okres prosperity. W październiku firmy zarejestrowały 16,7 tys. aut – o 2,8 tys. więcej niż rok temu. W efekcie w tym roku dilerzy już sprzedali ponad 17,3 tys. samochodów więcej niż rok temu.

Tak duży popyt na auta z kratką już dawno przetrzebił z samochodów place importerów i dilerów. Aut z tegorocznego limitu zaczyna brakować już Skodzie i Fordowi. Żeby jednak nie stracić klientów, dilerzy kupują samochody poszukiwane przez firmy w salonach na Zachodzie i sprowadzają je do kraju. Jest to opłacalne, bo Niemcy czy Czesi mają problem ze sprzedażą aut, godzą się więc na obniżki cen przy dużych zakupach. Z kolei importerzy walczą o dostawy bezpośrednio z fabryk na poczet przyszłorocznych zamówień.

Który z koncernów będzie bardziej skuteczny w walce o rynek flotowy, okaże się w końcówce roku.