zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Złoty jest skazany na umocnienie

skomentuj

Pod koniec roku za euro będziemy płacili 3,8 zł. Kłopoty fiskalne Irlandii tylko na chwilę zatrzymały wzrost wartości naszej waluty.

Publikacja: 9 listopada 2010, 03:00 Aktualizacja: 9 listopada 2010, 07:38

Wydawało się, że po ubiegłotygodniowej decyzji amerykańskiej Rezerwy Federalnej o skupie obligacji o łącznej wartości 600 mld dolarów waluty krajów emerging markets – w tym złoty – zaczną się umacniać. I tak było, ale tylko przez jeden dzień. Złoty w ubiegły czwartek umocnił się do poziomu 3,89 zł za euro z 3,9340 zł. Po czym już w piątek jego kurs wrócił do około 3,92 zł za euro. I mniej więcej na tym poziomie utrzymywał się przez całą wczorajszą sesję.

– Wpływ decyzji Fed był wyraźny, choć krótkotrwały. A nie trwał długo, bo takiej właśnie decyzji spodziewał się rynek – mówi Marek Wołos z TMS Brokers.

Problemy peryferiów strefy

Złoty przestał się umacniać, bo skłonność do podejmowania ryzyka przez inwestorów jest wyraźnie mniejsza po ostatnich doniesieniach z Irlandii. Kraj ten ma poważne kłopoty fiskalne – co prawda rząd deklaruje przeprowadzenie programu oszczędnościowego na 6 mld euro w przyszłym roku, ale powodzenie tego przedsięwzięcia stoi pod znakiem zapytania. Zamieszanie wokół Zielonej Wyspy przypomniało rynkom o problemach tzw. peryferiów strefy euro. Efekt? Euro zaczęło tracić względem dolara, wczoraj po południu kosztowało 1,3913 dolara wobec 1,40 dolara rano.

Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, są przekonani, że umocnienia złotego nic jednak nie zatrzyma, a osłabienie w ostatnich dniach to kilkudniowa korekta. Marek Rogalski z DM BOŚ uważa, że o notowaniach złotego w najbliższych dniach decydować będą m.in. informacje z krajowej gospodarki, np. o inflacji w październiku. GUS opublikuje je w najbliższy poniedziałek.

– Jeżeli inflacja rzeczywiście wzrosła do 2,9 proc., jak prognozuje to Ministerstwo Finansów, to gra pod podwyżkę stóp procentowych rozpocznie się na dobre. W tym tygodniu złoty może być więc słaby, ale w przyszłym znów możemy oglądać próby zejścia z kursem euro poniżej 3,90 zł – mówi Marek Rogalski. I dodaje, że gdyby zapadła decyzja o podwyżce, wówczas aprecjacja przyspieszy, a za euro będziemy pod koniec listopada płacić 3,84 – 3,85 zł.

Rynek wybrał kierunek

Marek Wołos z TMS uważa jednak, że rada na podwyżkę się nie zdecyduje. RPP już w październiku zwracała uwagę na niebezpieczeństwo związane z tzw. ilościowym luzowaniem polityki pieniężnej przez niektóre banki centralne oraz ryzykiem zbyt dużego umocnienia naszej waluty. To był m.in. jeden z argumentów za niepodnoszeniem stóp już teraz. – A złoty nadal będzie się umacniał. Kierunek, jaki obrał rynek po decyzji Fed, będzie kontynuowany – mówi Marek Wołos. I dodaje, że tempo tego umocnienia będzie takie jak do tej pory, czyli 5 – 6 groszy miesięczne wobec euro. Jeśli tak, to pod koniec roku za europejską walutę płacilibyśmy około 3,80 zł.

Komentarze: 4

  • 1: Kredytobiorca z IP: 213.17.245.* (2010-11-09 07:50)

    Wolę, żeby istotny ruch był na kursie PLN/CHF :-) Tak gdzieś do poziomu 0,80 zł / CHF ...

    A co, pomarzyć można ;-)

  • 2: mg z IP: 80.51.187.* (2010-11-09 08:47)

    jak piszą w gazetach , że złoty się umocni to pewnie będzie odwrotnie

  • 3: pseudoanalityk z IP: 195.66.116.* (2010-11-09 09:09)

    Coś mi tu śmierdzi.Ostatnio gdy "analitycy" wróżyli z fusów umocnienie złotego,ten poleciał na łeb na szyję.Coś mi się widzi,że wkrótce walnie giełda (wig na poziomie 19000) i skutek będzie odwrotny.Czas tanio kupić waluty i uciekać od PLN-a.Pewnie kto tego nie zrobi będzie pluł sobie w twarz i leczył wrzody

  • 4: liberał z IP: 83.1.88.* (2010-11-10 00:18)

    Drugi "kryzys" jest nieunikniony, a wtedy zwykli gracze polecą a rekiny się obłowią jak przy pierwszym kryzysie.
    Czekać tylko jak nasz kochany minister rostowski przedsstawi faktyczne dane na temat naszego zadłużenia, nie chowając go w inne instytucje.
    Wtedy to dopiero będzie ucieczka ze złotym. Euro po prawie 5 zł, a USD po 4.

    PS tak czy siak, to nie statystyki, tabele i itp. kreują wzrostami/spadkami na giełdzie i walucie, ale potęzni gracze. A kto chce to sobie może słuchać expertów finansowych:D
    Przecież jakby ktoś prześledził ich wypowiedzi to ich skuteczność wynosi 0.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Autostrada A4

Drogowcy oddają A2 po kawałku

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste