Zarzut działania na szkodę Prokom Investments, funduszu kontrolującego Petrolinvest, usłyszał były członek zarządu. Dwóch innych członków zarządu PI zostało wezwanych do prokuratury w tej samej sprawie w charakterze podejrzanych. Jednym z nich jest Ryszard Krauze, prezes PI oraz przewodniczący rady nadzorczej Petrolinvestu. Sprawa nie dotyczy bezpośrednio spółki poszukującej ropę naftową, ale zaważyła bezpośrednio na jej notowaniach.

Z nieoficjalnych informacji, do jakich dotarł „Dziennik Gazeta Prawna”, wynika, że na akcjach Petrolinvestu pękały zabezpieczenia kredytowe. Jak się dowiedzieliśmy, akcje zastawił Prokom Investments jako zabezpieczenia kredytów udzielonych mu najprawdopodobniej przez PKO BP oraz Pekao SA. Wczoraj nie udało nam się potwierdzić tych doniesień.

Te dwa czynniki sprawiły, że cena akcji Petrolinvestu spadła do 8,22 zł. Od szczytu z lipca 2007 r. potaniały one o 99 proc.

Droga nowa emisja

Wycena papierów Petrolinvestu poniżej nominału wynoszącego 10 zł niesie za sobą poważne implikacje. Akcjonariusze spółki kilka dni temu uchwalili warunkowe podwyższenie kapitału. Emisja miała być kierowana. Jednak minimalna cena emisyjna jest już o ponad 20 proc. wyższa od ceny giełdowej. Spółka chciała pozyskać 190 mln zł. Środki te miały być przeznaczone na nowe projekty wydobywcze oraz odwierty w Kazachstanie. Wycena akcji poniżej nominału stawia też pod znakiem zapytania przejęcie 50 proc. koncesji rosyjskiej spółki Bogorodsknieft, która ma dwa złoża o zasobach 45 mln baryłek.

Pękły zabezpieczenia?

Rozżalenia inwestorów dopełnia też fakt, że nie doczekali się oni informacji o podjęciu współpracy z Totalem. Przypomnijmy, że w połowie marca br. francuski Total zobowiązał się do sfinansowania prac na terenie koncesji OTG (należy do Petrolinvestu) w kwocie 70 mln dol. W zamian miał finansować odwierty, natomiast polska spółka miała przenieść na Total 50 proc. udziału w koncesji OTG.