Pekao od dłuższego czasu zbierał środki. W ubiegłym roku wypłacił niewielką dywidendę, a w 2008 roku – nie było jej wcale. – To była wyraźna przesłanka, że myśli o przejęciu innego gracza na polskim rynku – mówi Andrzej Powierża z DM Citi Handlowego.

Mają pieniądze

Pekao ma pieniądze. Jego współczynnik wypłacalności wynosi 18 proc., tymczasem średnia dla rynku to ok. 13 – 14 proc.

– To oznacza, że jeśli akwizycji na razie nie będzie, to akcjonariusze Pekao mogą liczyć na spore wypłaty – mówi Powierża.

To, że Pekao ma sporo kapitału, może umożliwić mu zmianę podejścia do klientów. Pierwsze jaskółki nowego podejścia pojawiły się jeszcze przed zmianą prezesa.

– Pekao był do niedawna bankiem bardziej kojarzonym z obsługiwaniem korporacji niż klienta detalicznego. Od jakiegoś czasu to się zmienia – mówi Tomasz Bursa z Ipopema Securities.

Poprawiła się oferta kredytów, a hipoteki są w rynkowej czołówce. Do tego od niedawna bank wprowadził poza swoimi uznawanymi za drogie kontami także bezpłatny rachunek internetowy. Tymczasem Ghizzoni, jak podkreśla na spotkaniach z pracownikami banku, stawia właśnie na relacje z klientami.

Zwolnienia w centrali

Tyle tylko, że poprawa oferty banku z punktu widzenia klienta może doprowadzić do pogorszenia wyników tej instytucji.

– Takie zmiany nie odbiją się na zyskach tylko pod warunkiem, że bank będzie miał sporo klientów i niskie marże nadrobi dużymi wolumenami – dodaje Bursa.

Nie zmieni się jednak dążenie do centralizacji grupy UniCredit. Ten pomysł pojawił się jeszcze za rządów Profumo. Nieoficjalnie mówi się, że próby centralizacji grupy były powodem odejście ze stanowiska poprzedniego prezesa Pekao Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Ten kierunek popiera także Ghizzoni. Jak napisał „Wall Street Journal”, zwolnił on tych pracowników włoskiej centrali, którzy niechętnie patrzyli na takie rozwiązanie.

Dywizjonalizacja oznacza, że większość decyzji dotyczących działalności Pekao będzie zapadać w Mediolanie. Zewnętrznie zaś zapewne objawi się zmianą logo i nazwy polskiego banku. Zamiast Pekao będziemy mieli znaczek UniCredit.

– Taki manewr jest łatwy do przeprowadzenia i dzięki niemu nowy prezes będzie mógł dość łatwo wykazać się skutecznością działania – ocenia Powierża.

Jedną z największych niewiadomych jest to, kto zastąpi Ghizzoniego na stanowisku szefa grupy odpowiedzialnego za region Europy Środkowo-Wschodniej. Nieoficjalnie mówi się, że tę funkcję może objąć obecny wiceprezes Pekao Luigi Lovaglio.