Z danych opublikowanych wczoraj przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że miesięczny wzrost sprzedaży jest mniej imponujący, ale budzi optymizm – w porównaniu z sierpniem wzrosła ona o 1,2 proc. Zdaniem analityków to efekt poprawy nastrojów gospodarstw domowych. Coraz śmielej zaciągają one kredyty i wydają zgromadzone oszczędności.

Ten optymizm konsumencki nakręcają m.in. pozytywne sygnały płynące z gospodarki – nieznacznie, ale wzrastają też wynagrodzenia, a firmy zwiększają produkcję i ograniczają zwolnienia. Choć w skali roku wzrost bezrobocia jest wyraźny (w tym czasie bez pracy zostało prawie 100 tys. osób), to miesięczny nie razi już tak w oczy. Bezrobocie we wrześniu wzrosło w stosunku do sierpnia tylko o 0,1 proc. (do 11,5 proc.). Co więcej zdaniem ekonomistów jest to przede wszystkim efekt kończących się prac sezonowych w rolnictwie i budownictwie, a nie likwidacji etatowych stanowisk pracy.

Kupujemy, aby oszczędzić

Za dynamiczny wzrost sprzedaży nie odpowiadają jednak wyłącznie dobre nastroje konsumentów i optymistyczne dane płynące z gospodarki. W dużej mierze to także efekt zapowiedzianych przez rząd zmian w przepisach dotyczących odliczania VAT od samochodów kupowanych na firmy, a także zbliżającej się wielkimi krokami podwyżki samego VAT z 22 do 23 proc. Aby zminimalizować te skutki zmian w podatkach, już we wrześniu konsumenci wręcz rzucili się na poważne zakupy. Sprzedaż samochodów rok do roku wzrosła o ponad 21 proc., a mebli, sprzętu RTV i AGD o ponad 33 proc.

Według analityków telewizory, pralki czy lodówki sprzedają się świetnie także ze względu na tegoroczną powódź. Wiele gospodarstw, które w niej ucierpiały, dopiero we wrześniu otrzymało odszkodowania i mogło kupić za nie nowe wyposażenie domów.

Czy w kolejnych miesiącach możemy liczyć na równie imponujące wzrosty sprzedaży detalicznej? – Dziś trudno to prognozować. Tempo wzrostu powinno się utrzymać nawet w przyszłym roku, ale pod warunkiem że firmy zwiększą inwestycje i zaczną zatrudniać – mówi prof. Stanisław Gomułka.

Stopy do góry?

Dla polskiej gospodarki popyt wewnętrzny ma obecnie znaczenie kluczowe, ponieważ w miarę jak umacnia się złoty, spada opłacalność eksportu – drugiego motoru nakręcającego wzrost gospodarczy. Jednocześnie jednak dobre dane dotyczące sprzedaży mogą skłonić Radę Polityki Pieniężnej do szybszego, niż pierwotnie zakładano, podniesienia stóp procentowych. RPP właśnie rozpoczęła swoje comiesięczne posiedzenie. Część jej członków uważa, że już teraz należy podnieść stopy, aby utrzymać w ryzach inflację. Obecnie podstawowa stopa wynosi 3,5 proc. i jest najniższa w historii.