Ubezpieczenia oferujące dostęp do świadczeń bez konieczności wykładania gotówki oferuje już kilkanaście towarzystw.

Nic dziwnego, że firm przybywa, bo według prognoz rynek ubezpieczeń medycznych w ciągu paru lat może się zwiększyć ze 160 – 200 mln zł do nawet kilku miliardów.

Czekają na reformę

Stanie się tak, jeśli minister zdrowia Ewa Kopacz wprowadzi w życie swoje propozycje. Chce ona, by koszt zakupu polis odliczano od podstawy opodatkowania. Ale na tym nie koniec. W 2014 r. firmy mają dostać równy z Narodowym Funduszem Zdrowia dostęp do publicznej obowiązkowej składki na zdrowie (w 2011 r. sięgnie ona 58 mld zł). Wcześniej, w roku 2011 lub 2012, ruszy pilotaż tego rozwiązania w dwóch województwach. – Propozycje idą w dobrym kierunku – mówi Adam Pustelnik, prezes towarzystwa Signal Iduna. Dodaje, że rola ubezpieczycieli wzrośnie nie tylko na rynku klientów indywidualnych. – Szczególnie ważne są objęcie ubezpieczeniami medycyny pracy i możliwość finansowania ubezpieczeń z zakładowych funduszy świadczeń socjalnych – mówi.

Nic więc dziwnego, że poważniejsi ubezpieczyciele życiowi, jak choćby Aviva czy PZU Życie, już się do tego szykują. Powstają też nowe towarzystwa.

Mocni gracze

Nawet bez zmian w przepisach rynek systematycznie rośnie. W ostatnich, trudnych dla ubezpieczycieli, latach zdrowotne polisy dawały 20 – 40 proc. wzrostu rocznie. Największy gracz na rynku – PZU Życie – zeszły rok zamknął z 41 mln zł przypisu składki, czyli ponad 20-proc. wzrostem. W tym roku jest dwa razy lepiej. – W pierwszym półroczu 2010 r. wzrost przypisu ze składki wyniósł prawie 20 proc. – mówi Przemysław Mazurek, pełniący obowiązki dyrektor biura ubezpieczeń zdrowotnych w PZU Życie. Docelowo PZU planuje, że zdrowie będzie jednym z najważniejszych filarów całej grupy. Realizację tego celu wstrzymywano jednak z powodu braku sprzyjających przepisów. Ministerstwo Zdrowia chciało przyjąć przepisy dotyczące dotykowych polis już w 2008 r., ale bezskutecznie.

Medica Polska chce sprzedawać wyłącznie zdrowotne produkty. Zgodę Komisji Nadzoru Finansowego dostała w czerwcu, a w ostatnich dniach września wystartowała z ofertą. – Mamy już kilku klientów grupowych i pierwsze polisy sprzedane przez internet – mówi prezes Xenia Kruszewska. Nie zamierza reklamować firmy, stawia za to na direct i pośredników. Ceny w obydwu tych kanałach będą takie same, a ofertą już zainteresowali się brokerzy. – Jeszcze parę lat temu mówili, że na zdrowotnych polisach biznesu się nie zrobi, są za trudne, teraz zdecydowanie zmienili zdanie – mówi Kruszewska.

Nowoczesne leczenie

Czym oferta Mediki Polska ma się wyróżniać? Przede wszystkim wchodzi mocno w usługi szpitalne, które dotychczas oferowała głównie Signal Iduna. Najtańsze pakiety dotyczące planowanych zabiegów to dla klientów wydatek rzędu 30 zł. – Klienci coraz częściej chcą usług szpitalnych, a tych abonamenty nie oferują – mówi Kruszewska. Medica ma już zakontraktowanych ok. 60 szpitali, z czego osiem to szpitale publiczne. Dotychczas te ostatnie bały się podpisywać umowy z ubezpieczycielami, bo narażały się na kłopoty z kontraktowaniem usług dla NFZ. Ale Kopacz obiecuje to zmienić.

– W przyszłym roku chcemy zaoferować polisy dające dostęp do nowoczesnego, innowacyjnego leczenia, które nie jest obecnie refundowane przez NFZ, np. do nowoczesnej chemioterapii – mówi Kruszewska. Jej zdaniem dla grupowych klientów cena polis na rzadkie, ale bardzo poważne schorzenia może wynosić kilkanaście złotych. Za to nie chce wchodzić w stomatologię. Twierdzi, że każdy dbający o swoje zdrowie ma swojego ulubionego stomatologa, nie chce zaburzać tych relacji.

Kapitał zakładowy Mediki TU to 12,8 mln zł. Po dwóch latach ubezpieczyciel chce wyjść na zero, a potem zacząć przynosić zyski. Firma nie prowadzi likwidacji szkód samodzielnie, wykonywała to zadanie w ramach outsourcingu do spółki matki – trójmiejskiej firmy medycznej Medica Polska, która jest najpoważniejszym graczem na Pomorzu.