Konkurs na prezesa i wiceprezesa LOT-u przyciągnął wyjątkowo dużą liczbę chętnych. Jak powiedział „DGP” Jacek Krawczyk, przewodniczący rady nadzorczej PLL LOT, wpłynęło aż 20 zgłoszeń.

Nie chce zdradzić nazwisk kandydatów. Dementuje też pogłoski, że jednym z nich jest on sam.

Mazur pewniakiem?

Rynek aż huczy od plotek, kogo rada wybierze dziś na nowego szefa spółki. Według niektórych mediów prezesem zostanie Marcin Piróg, były szef Carlsberga w Polsce i krótko także Ruchu. – Nowym prezesem na 80 proc. zostanie Zbigniew Mazur – twierdzi nasze źródło powiązane z Ministerstwem Skarbu Państwa, które kontroluje spółkę.

Ostatnio nie było to jednak tak oczywiste, choć gdy pod koniec września ze stanowiskiem pożegnał się Sebastian Mikosz, to właśnie Mazura uznano za pewniaka do objęcia tego fotela. Mazura też zresztą rada nadzorcza oddelegowała do pełnienia tymczasowo tej funkcji, choć miał on poważnego rywala w postaci Wojciecha Bańkowskiego, szefa TF Silesia, które wspiera Skarb Państwa w restrukturyzacji LOT-u.

Krawczyk nie wdaje się w spekulacje o kandydatach. Mówi natomiast o zadaniach, jakie rada postawi przed nowym prezesem. – To restrukturyzacja LOT-u i spółek z grupy – mówi Krawczyk.

Jako spółkę wymagającą pilnych działań wskazuje LOT AMS (czyli bazę techniczną wydzieloną niedawno w osobną spółkę). Co do dalszej restrukturyzacji samego LOT-u nie widzi potrzeby znaczących zwolnień, po tym jak ze spółką pożegnało się ponad 400 osób.

Rada bowiem raczej oczekuje działań zwiększających wydajność pracowników, a drogą do tego celu ma być zwiększenie liczby tras i częstotliwości lotów.

Zarząd zadecyduje

Jednak Krawczyk zastrzega, że ostateczna decyzja w tej sprawie będzie uzależniona od nowego zarządu.

Uważa, że jednym z jego ważniejszych zadań będzie również rozwój połączeń z lotnisk regionalnych.

Niezrealizowanie tego planu przez Mikosza było jedną z ważniejszych przyczyn zgrzytów między nim a resortem skarbu. Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu, nie ukrywał zdumienia tym, że LOT ogranicza swoją aktywność w regionach, podczas gdy np. Lufthansa z każdym rokiem zwiększa w nich swoje zaangażowanie.

Tyle że według Mikosza nie było na to szans ze względu na nieopłacalność takich lotów. W dużej części było to pochodną braku odpowiednich maszyn.

Problem braku samolotów do obsługi nie tylko krótkich tras, ale też dalekich najlepiej widać na przykładzie połączenia z Krakowa do Chicago. Jak wiadomo, Mikosz zapowiedział likwidację trasy od końca października, jako powód podając niskie obłożenie lotów. Tymczasem wiadomo, że samolot zwolniony na tej linii potrzebny był do obsługi nowej trasy z Warszawy do Hanoi, która wystartować ma w listopadzie.