Biuro podróży nie tylko zrealizowało przyjęty na ten rok plan, ale obsłużyło więcej klientów, niż zakładano. To pozwoliło Itace jeszcze bardziej umocnić się na pozycji lidera na polskim rynku zagranicznych wycieczek. Czołowym graczem firma została w 2009 r., pokonując Triadę, która pierwsze miejsce zajmowała przez ostatnich kilka lat.

Na plusie

– Z wstępnego podsumowania wynika, że nasz obrót za ten rok wyniesie 960 mln zł, a zysk brutto 28 mln zł. Dla porównania w 2009 r. mieliśmy 775 mln zł obrotu i 8,3 mln zł zysku brutto – wyjaśnia Piotr Henicz, wiceprezes zarządu Itaki. Zapewnia, że biuro zakończy rok również zyskiem netto.

Pod koniec ubiegłego roku Itaka zadeklarowała, że przygotowała miejsca dla 320 tys. osób. Tymczasem obsłużyła w sumie 360 tys. klientów, o 74 tys. więcej niż przed rokiem. – Zdecydowaliśmy się rozbudować program pod koniec czerwca, gdy wiedzieliśmy już, że ten rok będzie dla nas dobry. O 8 – 10 proc. zwiększyliśmy ofertę do Hiszpanii, Grecji, Turcji i Egiptu – wymienia Piotr Henicz.

Jak dodaje, był moment, gdy firma obawiała się o wyniki – po katastrofie smoleńskiej i wybuchu wulkanu na Islandii, gdy sprzedaż wycieczek wyhamowała.

– Uratowała nas duża przedsprzedaż. Od grudnia 2009 r. do marca 2010 r. udało nam się dokonać rezerwacji na 40 proc. oferty – tłumaczy Henicz.

Firma liczy na utrzyma- nie dobrej passy również w 2011 r. Zapowiedzią tego może być wysoka przedsprzedaż programu zimowego. Nabywców znalazła już 1/3 oferty. – W przyszłym roku chcemy obsłużyć w sumie około 400 tys. klientów – deklaruje Henicz.

W tym celu touroperator otwiera 12 nowych punktów sprzedaży. Tym samym liczba salonów z logo Itaki wyniesie na koniec roku 75.

Eksperci twierdzą, że Itaka wygrała, bo zaproponowała nie tylko atrakcyjne kierunki imprez, lecz także ceny od kilku do nawet kilkunastu procent niższe niż u konkurencji.

– Zadziałała skala naszej działalności. Dzięki niej mogliśmy wynegocjować u hotelarzy wysokie rabaty – mówi Henicz.

Podobnie jest na rynku usług lotniczych. Firma już od kilku lat działa jako integrator, a to znaczy, że kupuje większą liczbę miejsc w samolotach i odsprzedaje je potem innym biurom podróży, dla których taki sposób działania jest obarczony mniejszym ryzykiem.

– Mamy pieniądze, by ryzykować. Zdobyliśmy kapitał, sprzedając w 2001 r. biuro skandynawsko-brytyjskiej firmie. Po trzech latach działania, gdy zdecydowała się ona wycofać z polskiego rynku, odkupiliśmy swoje udziały za dużo niższą cenę – tłumaczy Piotr Henicz.

Oddech konkurencji

Konkurencja jednak nie śpi. Exim Tours również z roku na rok nie tylko notuje coraz więcej klientów, ale i poprawia wyniki finansowe. W 2009 r. biuro obsłużyło latem 170 tys. osób, a w tym roku już 210 tys. klientów.

Także TUI wychodzi na prostą. Spółka, która zeszły rok zakończyła stratą w wysokości 7 mln funtów, w tym roku ma szansę wypracować zysk. – Niewiele dzieli nas już pod względem obrotów i klientów od rekordowego 2008 r. – mówi Marek Andryszak, prezes TUI Poland.