Resort finansów opublikował projekt zmian w ustawie o finansach publicznych na wypadek nadmiernego zadłużenia. Wczoraj dyskusja nad nim toczyła się na Komitecie Stałym Rady Ministrów. Ale konsensusu nie było i projekt stanie pod obrady ponownie w czwartek. Tymczasem rząd zamierzał go przyjąć już tydzień temu.

Poszczególne resorty już szykują poprawki. Resort pracy chce bronić ulgi rodzinnej. W zamian proponuje, by w razie przekroczenia 55 proc. długu rząd wstrzymał przekazywanie pieniędzy do OFE. Dzięki temu zaoszczędzono by prawie 24 mld zł. Z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości chce bronić płac sędziów i prokuratorów. Wszystkie urzędy centralne, jak również samorządy lokalne obawiają się obowiązku lokowania na depozycie u ministra finansów. Dotychczas ich pieniądze do czasu wykorzystania leżały na bankowych kontach. Na koniec 2009 r. była to kwota aż 45 mld zł. MF, jeśli nawet odsetki instytucjom naliczy, to będą one niższe niż w komercyjnych bankach.

Resort finansów będzie mógł też zmieniać kryteria dochodowe uprawniające do różnych świadczeń. Poza tym niezależnie od zadłużenia od 2011 r. przywróci przepis, że do przejścia na emeryturę niezbędne będzie rozwiązanie umowy o pracę z dotychczasowym pracodawcą.

Wprowadzenie tzw. reguły wydatkowej ma w przyszłym roku dać 2,8 mld zł oszczędności, w 2012 r. 8,5 mld zł, w 2013 r. 17,4 mld zł, w 2014 r. 29,5 mld zł.

– Dobrze, że rząd już teraz przygotowuje się do ewentualnego przekroczenia ostrożnościowych progów – mówi nam Mirosław Gronicki, były minister finansów w rządzie Marka Belki.

ola