Choć resort gospodarki deklaruje gotowość rozmów z Moskwą o skróceniu nowego kontraktu na dostawy gazu do Polski z 2037 do 2022 r., to nasi negocjatorzy wcale się do tego nie palą. Jak ustalił „DGP”, nie jest przesądzone, czy podejmą ten temat w trakcie zaplanowanych w tym tygodniu negocjacji. Powód? Rząd obawia się, że w efekcie Rosjanie mogą zażądać skrócenia umowy tranzytowej, która ma obowiązywać do 2045 r. W nowej umowie Gazprom gwarantuje tranzyt gazociągiem jamalskim przez najbliższe 35 lat.

– A to nasz największy sukces negocjacyjny – podkreśla Maciej Kaliski, dyrektor departamentu ropy i gazu Ministerstwa Gospodarki.

Podpisania kontraktu do 2022 r., a więc na taki okres, na jaki obecnie obowiązuje umowa gazowa, od rządu domaga się opozycja. Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu, zapewnia, że horyzont obowiązywania kontraktu to kwestia wciąż nierozstrzygnięta. Ale przed zmianą terminów w wynegocjowanej na początku roku umowie przestrzega wielu ekspertów.

Również Michał Szubski, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, przekonuje, że bez wahania podpisałby kontrakt w takim kształcie, w jakim go wynegocjowano, czyli z datą obowiązywania dostaw do Polski do 2037 r. i tranzytu do 2045 r.– W końcu umowę w takiej wersji kilka miesięcy temu parafowałem – podkreśla.

Według niego utrzymanie jak najdłuższego okresu trwania umowy tranzytowej to nasz priorytet. Jeśli to się nie uda, stracimy wpływy z opłat tranzytowych i podatków płaconych przez EuRoPol Gaz, spółkę zarządzającą polskim odcinkiem gazociągu, bez pracy zostanie też ponad 300 osób.

Ale, jak ostrzega Maciej Kaliski, zagrożenia są większe. – Może okazać się, że za 20 lat rurociąg jamalski, dziś główne źródło zaopatrzenia Polski w gaz, będzie pusty – przekonuje.

Jak tłumaczy, z długookresowych planów Gazpromu wynika, że w 2030 r. ograniczy on dostawy do Europy Zachodniej niemal o 40 proc., do 80 mld m sześc.

– Wtedy okaże się, że Rosjanom do realizacji tych dostaw wystarczą inne europejskie połączenia gazowe. Co wtedy z rurociągiem jamalskim? – zastanawia się Kaliski.

Odpowiedź zna Michał Szubski. – Skrócenie tego okresu może sprawić, że Rosjanie za jakiś czas zdecydują się przesyłać gaz nie przez Polskę, ale bałtyckim gazociągiem Nord Stream. W efekcie będziemy kupować rosyjski gaz od Niemców – tłumaczy.

W tym tygodniu kolejna tura rozmów z Moskwą. Tematem negocjacji będzie operator gazociągu jamalskiego, którym zarządza EuRoPol Gaz, spółka PGNiG i Gazpromu. Komisja Europejska domaga się, by operator był niezależny i gwarantował wszystkim firmom równy dostęp do infrastruktury przesyłowej. Strony ustaliły już, że operatorem tym będzie Gaz-System. Rosjanie nie zgadzają się jednak, by polskiej spółce przekazać wszystkie kompetencje operatorskie.