Od października weszły w życie nowe, wyższe stawki obowiązujące w programie „Rodzina na swoim”. Dzięki temu wybór mieszkań, które będzie można kupić z dopłatą Skarbu Państwa, będzie większy niż do tej pory (państwo przez osiem lat płaci za kredytobiorcę połowę należnych bankowi odsetek). Dlatego deweloperzy liczą, że w najbliższym czasie przybędzie im klientów na nowe mieszkania.

Tym bardziej że od stycznia w programie „Rodzina na swoim” są planowane bardzo duże, niekorzystne dla kupujących zmiany.

Program będzie martwy

Ministerstwo Infrastruktury chce bowiem, aby od przyszłego roku za kredyt z dopłatą można było kupować wyłącznie mieszkania na rynku pierwotnym. Proponuje także ograniczenie zapisanego w ustawie tzw. mnożnika z 1,4 do 1,3. Przy jego pomocy ustala się limit ceny metra nieruchomości finansowanej z kredytu.

Planowane cięcie mnożnika doprowadzi do spadku limitów cenowych, a więc mniej mieszkań będzie można kupić za kredyt z dopłatą.

Jeszcze bardziej restrykcyjna jest propozycja Ministerstwa Finansów. Chce ono mnożnika na poziomie 1.

– Jeśli ustawa wejdzie w życie w tym kształcie, to w większości dużych miast program będzie w zasadzie martwy. Nie będzie mieszkań w cenach, które umożliwiłyby uzyskanie kredytu z dopłatą – mówi Katarzyna Siwek z Home Broker.

Dlatego deweloperzy w najbliższych miesiącach spodziewają się prawdziwego boomu.

– Program cieszy się ogromnym powodzeniem. Podniesienie limitów i jednocześnie zapowiedź, że za chwilę się je drastycznie ograniczy, z pewnością jeszcze bardziej nakręcą koniunkturę na mieszkania z dopłatą Skarbu Państwa – mówi Tomasz Grodzki, wiceprezes lubelskiej firmy deweloperskiej Interbud.

Dla rynku zapowiedzi takich zmian w programie mogą mieć skutki zbliżone np. do wycofania się państwa z dużej ulgi budowlanej.

– Po zapowiedzi jej likwidacji w ostatnich miesiącach roku doszło do wielu transakcji – mówi Jacek Łaszek, szef zespołu ds. rynku nieruchomości w Instytucie Ekonomicznym NBP.

Deweloperzy spodziewają się zwiększenia popytu.

– Z naszych szacunków wynika, że możemy liczyć na wzrost sprzedaży mieszkań o 10 – 15 proc. – mówi Andrzej Szornak, członek zarządu Gant Development.

Takie oczekiwania są w tej chwili powszechne wśród deweloperów.

– Pod wpływem informacji o zmianach w „Rodzinie na swoim” niektóre osoby mogą podjąć decyzję o wcześniejszym kupnie mieszkania. W najbliższych trzech miesiącach sprzedaż będzie więc większa, ale w nowym roku deweloperzy odczują to w postaci porównywalnego spadku popytu – mówi Jacek Bielecki ze Związku Firm Deweloperskich.

Resort infrastruktury nie spodziewa się wzrostu liczby kredytów z dopłatą.

– Wiązanie obecnego wzrostu stawek w programie „Rodzina na swoim” i zapowiedzi przyszłorocznych zmian w ustawie ze wzrostem popytu jest wysoce nieuzasadnione – mówi Piotr Styczeń, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Co piąty kredyt z dopłatą

Eksperci przyznają, że resort ma trochę racji. Nie wszyscy bowiem mogą skorzystać z programu. Na preferencyjną pożyczkę mogą liczyć tylko rodziny lub osoby samotnie wychowujące dziecko, nieposiadające innych nieruchomości czy spółdzielczego prawa do lokalu. Poza tym „Rodzina na swoim” nie pozwala na zakup mieszkania większego niż 75 mkw.

– Z powodu tych ograniczeń boomu kredytowego nie będzie. Sądzę jednak, że do końca roku co piąty spośród udzielanych kredytów hipotecznych będzie kredytem z dopłatą – mówi Katarzyna Siwek. W pierwszym półroczu pożyczki z państwową dopłatą stanowiły ok. 15 proc. wszystkich udzielonych kredytów mieszkaniowych.