Dziś w dawnych zakładach Daewoo w Lublinie wielka feta. Nowy właściciel firmy prezentuje dostawczego Pasagona i terenowego Honkera. W listopadzie auta trafią do sprzedaży.
Publikacja: 16 września 2010, 03:00 Aktualizacja: 17 września 2010, 16:57
Zbigniew Tymiński zamierza sprzedawać 10 tysięcy samochodów dostawczych rocznie. Ale dojście do takiego pułapu ma zająć jego firmie dwa, trzy lata. Eksperci ostrzegają jednak, że rynek ciągle jest nieprzewidywalny
– Cena bazowa Honkera to 75 tys. zł, a Pasagona w zależności od modelu od 60 do 80 tys. zł – mówi Zbigniew Tymiński, prezes i współwłaściciel DZT Tymińscy.
Eksperci przed oficjalną premierą nie chcą komentować szans nowych aut na polskim rynku. Jednak twierdzą, że to dobry moment na wejście z nowym produktem. W tym roku co prawda w naszym kraju sprzedano tylko 24,5 tys. samochodów dostawczych, czyli o 11 proc. mniej niż rok temu, jednak w ostatnich miesiącach nieoczekiwanie te fatalne wyniki zaczęły się poprawiać. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego już w sierpniu tego roku sprzedano w naszym kraju 2,9 tys. pojazdów – o 5,5 proc. więcej niż rok temu.
– Wyhamowanie spadku sprzedaży jest coraz wyraźniejsze – potwierdza Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Ale Piotr Danielewicz, rzecznik prasowy Volkswagen Poznań, największego producenta samochodów dostawczych w naszym kraju, zastrzega, że rynek w dalszym ciągu jest nieprzewidywalny, zarówno w Polsce, jak i na świecie.
– Jeszcze za wcześnie na mówienie o końcu kryzysu, bo dobre wyniki, jakie notują koncerny motoryzacyjne, to tak naprawdę w głównej mierze zasługa rynku chińskiego – twierdzi Danielewicz.
Mimo to do końca sierpnia z poznańskiej fabryki wyjechało aż 47,9 tys. aut, o blisko 50 proc. więcej niż rok temu.
Zbigniew Tymiński zakłada, że w jego fabryce będzie powstawać rocznie tylko 10 tys. samochodów. Ale zaznacza, że osiągniecie takiego pułapu zajmie mu przynajmniej dwa, trzy lata. Jednak DZT daleko do potęgi Volkswagena, bo to klasyczny przykład firmy rodzinnej, w stu procentach opartej na kapitale polskim. Oprócz produkcji samochodów przedsiębiorstwo dostarcza także komponenty samochodowe na pierwszy montaż do Lanosa produkowanego na Ukrainie, Chevroleta Aveo dla FSO Żerań oraz do samochodu Kia na Słowacji. Majątek upadłych zakładów w Lublinie, w tym linię montażową i prawa do produkcji Honkera, firma kupiła rok temu od syndyka Daewoo i Intrall.
1: Addam z IP: 194.30.179.* (2010-09-16 08:35)
Pozostaje trzymać kciuki. Miejmy nadzieję, że się rozwiną i w końcu będziemy mieć porządny polski samochód terenowy z prawdziwego zdarzenia.
2: myślący z IP: 79.185.24.* (2010-09-17 22:09)
haha dobre, za te pieniądze można kupić coś zachodniego lepiej wyposażonego i trwałego, a nie samochód, który będzie palił z tym silnikiem jak transatlantyk
3: uczen buba z IP: 83.68.77.* (2011-04-07 11:53)
wielu z nas by chcialo by polskie auta byly produkowane ale wiemy na trzeba kasy i rozumiem ze zaczynamy od pasagona ktory jest ok jak by nasze Panstwo wspieralo polski przemysl bylo by inaczej ale To POLSKA rzeczywistosc . chcial bym by DZT milo przyszlosc biuro stylizacyjne Andorie w swojej grupie i sie rozwijac bo andoria to silnik trwaly bez filtrow dpf zbednych to opcja dla kazdego

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








