zaloguj się do e-DGP
statystyki

Analiza: żelazna dyscyplina finansowa i odważne cięcia wyprowadziły Estonię z kryzysu

skomentuj

Jeszcze rok temu estońska gospodarka spadała w otchłań recesji. 14-procentowy spadek PKB był piątym najwyższym na świecie. W jaki sposób Tallinowi udało się tak szybko wrócić na ścieżkę wzrostu, zachowując przy tym jednocyfrowy dług publiczny?

Publikacja: 2 września 2010, 09:40 Aktualizacja: 2 września 2010, 09:50

W 2009 r. estońska gospodarka runęła o 14,1 proc.; gorzej było tylko w czterech krajach świata. W tym roku według MFW jako jedyna republika bałtycka zanotuje niewielki, 0,8-proc. wzrost (Nordea oczekuje nawet 1,8 proc.). W 2011 r. wzrost na poziomie 3,6 proc. ma być po Słowacji i Rumunii najwyższy w UE.

Gdy większość Europy zapomniała o kryteriach z Maastricht, pompując publiczne pieniądze w ratowanie gospodarek kosztem drastycznego wzrostu deficytu budżetowego, Tallin spełnił je i od stycznia przyjmie euro. – Zasługujecie na uznanie za konsekwentne prowadzenie rozważnej polityki – komplementował komisarz ds. gospodarki Olli Rehn. Kiedy międzynarodowe instytucje raczej obniżają europejskie ratingi, Standard & Poor’s podwyższył ocenę Estonii z A- do A, czyli do poziomu Polski. Tajemnica estońskiej drogi ku odbudowie tkwi w żelaznej dyscyplinie finansów publicznych i odważnych cięciach.

Kryzysowy szok

Kryzys był dla Estończyków szokiem. Niewielki kraj zdążył się przyzwyczaić do szybkiego wzrostu PKB, który od 14 lat z małym wyjątkiem 1999 r. nigdy nie spadł poniżej 6,5 proc. w skali roku. PKB w 2007 r. osiągnął 227 proc. wartości z 1994 r. Estończycy z entuzjazmem patrzyli w przyszłość, traktując szybko rosnący dobrobyt jako coś danego raz na zawsze. Tanie kredyty były normą. Od 2003 r. zadłużenie gospodarstw domowych wzrosło pięciokrotnie.

W wyniku kryzysu gospodarka upadła aż o 18,2 proc. Władze od razu podjęły drakońską kurację, której głównym celem było niedopuszczenie do rozdęcia deficytu ponad dozwolone w strefie euro 3 proc. Mimo że przed kryzysem dług publiczny wynosił zaledwie 4,6 proc. PKB i był najniższy w Europie, deficyt budżetowy w 2009 r. udało się utrzymać na poziomie 2,6 proc. W Polsce, która jako jedyna w Unii nie zaznała recesji, był on tymczasem trzykrotnie wyższy, przez co wartość długu publicznego przekroczyła 50 proc. PKB.

Komentarze: 4

  • 1: a z IP: 83.5.82.* (2010-09-02 13:17)

    I co przeciwnicy euro i liberalizacji gospodarki? Jak się chce to można wyjść z kryzysu nie zadłużając państwa.

  • 2: bnm z IP: 213.25.175.* (2010-09-02 14:57)

    Estonia chyba ostro do roboty sie wziela.

  • 3: a co to z IP: 83.20.81.* (2010-09-02 18:42)

    za państwo które dochody i wydatki ma na poziomie woj.mazowieckiego ?

  • 4: ferry z IP: 195.22.98.* (2010-09-02 23:07)

    powinnismy brac przyklad, nie ma co plakac ze jest zle tylko brac sie do roboty i przede wszystkim zeby bylo lepiej trzeba tez wprowadzic oszczednosci, w panstwie to zawsze tna niestety nie tam gdzie trzeba, bo naszym kosztem, ale ja postanowilem sam o siebie zadbac i troche pooszczedzac, na lokatach, bezpieczne i znalazlem jednodniowe w getin z dobrym oprocentowaniem i bede jak taka estonia niedlugo

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Panoramie Firm
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste