Rządowy wieloletni plan finansowy nie opisuje rzetelnie perspektyw finansów publicznych. Wiosenna aktualizacja tego nie zmieni – choćby przez zbliżające się wybory – oceniają ekonomiści.
Publikacja: 17 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 17 sierpnia 2010, 09:16
Plan przyjęty pod koniec lipca już się częściowo zdezaktualizował. Po pierwsze, deficyt budżetu na 2010 rok nie wyniesie 45 mld zł, tylko mniej – co już zapowiedział wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Po drugie, założenie dotyczące inflacji średniorocznej na poziomie 2 proc. też będzie trudno obronić: najniższy poziom wskaźnik wzrostu cen miał w lipcu, wyniósł on wtedy właśnie 2 proc. Ale w zgodnej opinii analityków teraz inflacja będzie już tylko rosnąć.
Ekonomiści są zdania, że inflacja w 2011 roku też będzie wyższa, niż to założył rząd w planie. Przy jego aktualizacji, do której rząd jest zobowiązany po uchwaleniu budżetu na 2011 r., czyli prawdopodobnie w marcu, trzeba będzie podwyższyć prognozę wzrostu cen z 2,3 proc. zapisanych dziś, na 2,6 – 2,9 proc.
Rządowi nie uda się też utrzymać szacunków dotyczących stopy bezrobocia. W planie zapisał spadek wskaźnika do 9,9 proc. A będzie znacznie gorzej. – Sytuacja na rynku pracy w 2011 roku będzie podobna do tegorocznej – mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku. Według niego już po nie najlepszych danych za I kwartał rząd nie będzie miał wyjścia i podniesie prognozę stopy bezrobocia o minimum 1 pkt proc. – Na koniec 2011 roku bezrobocie może wynieść nawet 11,5 – 12 proc. – dodaje Czerniak.
Zmienione zostanie też prawdopodobnie założenie dotyczące wzrostu zatrudnienia. Rząd dziś szacuje, że zwiększy się ono o 1,9 proc. – Bardziej prawdopodobny jest wzrost rzędu 1,2 proc. – mówi Agnieszka Decewicz z Pekao.
Analitycy dodają, że zmiana prognoz makro na 2011 rok powinna oznaczać też rewizję na lata 2012 i 2013. Ale prawdopodobnie skończy się na kosmetycznych zmianach.
– Rząd przyjmie podobną zasadę jak teraz: ustali np. maksymalne pułapy deficytów budżetowych, a w ostatecznym projekcie budżetu zapisy będą bardziej optymistyczne – mówi Adam Czerniak. Agnieszka Decewicz dodaje, że nowa wersja planu może być bazą do pisania budżetu – ale tylko na rok 2012. – I to przy założeniu, że główne trendy w gospodarce się nie zmienią – dodaje Decewicz.
Nikt jednak nie łudzi się, że wiosenna aktualizacja programu pokaże realną perspektywę dla finansów publicznych na kolejne trzy lata.
– Przy tak dużej dynamice rynków, z jaką mamy do czynienia, prognozy na dwa, trzy lata do przodu są obarczone dużym błędem. Prawdopodobieństwo realizacji planu nie jest więc duże – mówi Adam Czerniak. A Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ, dodaje, że rząd nie przedstawi realnej wizji finansów publicznych – bo przed nim wybory parlamentarne.
– Plan mógłby być narzędziem, gdyby zawierał realne dane na temat planowanych deficytów i długu. To mógłby być punkt wyjścia do przeprowadzenia reform – mówi ekonomista BGŻ i dodaje, że na razie prognozy deficytów nie są realne. Ekonomista nie spodziewa się zmiany podejścia w wiosennej aktualizacji planu. Jego zdaniem na rzetelne prognozy będzie można liczyć dopiero wiosną 2012 roku – po nowym rozdaniu parlamentarnym.
– Prognozy makroekonomiczne mogą się zmieniać. Natomiast intencje w polityce gospodarczej powinny być stabilne. Doświadczenia z wyborów prezydenckich pokazują, że nie są – mówi Dariusz Winek.
Analitycy spodziewają się jeszcze jednego: w wiosennej wersji planu finansowego polski dług publiczny nadal będzie się mieścił poniżej progu 55 proc. PKB. – Rząd nie pozwoli sobie na inną prognozę – mówi Adam Czerniak.
1: Zielona wyspa która tonie z IP: 84.234.1.* (2010-08-17 09:43)
Ludziom PO wyborach szczególnie się POwodzi .
Don opowiadał w TV POdpuszczając społeczeństwo ,że dotychczas zatrudnieni w szkodliwych i niebezpiecznych warunkach pracy nie odprowadzali dodatkowych składek więc nawet gdy pracowali już po 25-30 lat w tych warunkach należy Im te uprawnienia odebrać a NASTĘPNIE zaczął wyprzedawać państwowe zakłady pracy budowane onegdaj w przeszłości z zysków wypracowywanych właśnie przez tak zatrudnionych gdyż zamiast odprowadzać dodatkowe składki- budżet brał za Nich te zyski!
2: Zielona wyspa --pamietacie Opcje WALUTOWE- co się z IP: 84.234.1.* (2010-08-17 09:55)
-Donald obiecywał ,ze wartość polskiej złotówki będzie rosła więc wszyscy Prezesi polecieli POdpisywać Opcje Walutowe.
Donald też zaczął na siłe wyprzedawać 760 polskich firm -więc akcje polskich w 2008 spadły na łeb na szyję -jeszcze przed kryzysem a POtem zwalił to na kryzys,straciło OFE -stracili emeryci, ZUS ,służba zdrowia i duzi oraz mali akcjonariusze.
Minimalna płaca dla wszystkich zawodów jednakowa: jak społeczeństwo usłyszało ,że Donald POlitycznie okrada ludzi, że niby ZUS jest bankrut ,że wiek emerytalny podniosą itd -to zaczęło ukrywać kasę ,dochody , a więc i składki , --a na KOGO miało by płacić -na Donalda -czy On jest aż tak głupi?
- a POzyczki z BankuŚwiatowego na EURO 2012 aby POlska pograć sobie mogła na plaży w piłkę kopaną z kapitanem Donaldem i Komandosami - co bedzie w POlsce w roku 2013 jak ujawnią długi i zostaną Nam już nikomu nie potrzebne stadiony ? Którą wyspę oddamy i półwysep?
3: m z IP: 83.21.246.* (2010-08-17 15:51)
ah widać złośc pisowskich klakierów z IP 84.234.1.* po 4. przegranych wyborach z rzędu.
Za to Polska za Jarosława płyneła mlekiem i miodem a ludziom zyło się dostatnio.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








