Problem z realizacją transakcji może mieć PGE, gdyż na przejęcie przez nią Energi nie chce się zgodzić UOKiK. Prezes urzędu Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel twierdzi, że transakcja ograniczyłaby konkurencję. Jak tłumaczy prezes PGE Tomasz Zadroga, spółka nie chce wchodzić w polemikę z UOKiK, jest jednak na nią przygotowana merytorycznie.

– Zarówno zgoda warunkowa, jak i nadzwyczajna wchodzi w grę. Mamy argumentację dla obu zgód – powiedział prezes Zadroga. Jednak prezes UOKiK zadeklarowała, że w przypadku PGE nie ma takiej możliwości.

PGE twierdzi, że chce rozwijać plan inwestycyjny Energi, który do końca 2015 r. przewiduje wydanie ponad 22 mld zł. Spółka planuje włączyć Energę do programu jądrowego.

Rynek szacuje wartość Energi na 8 – 9 mld zł. W całym 2009 r. grupa Energa miała 8,4 mld zł przychodów, ponad 1,05 mld zł zysku EBITDA i ponad 425 mln zł zysku netto. To łakomy kąsek dla inwestorów. Zakupem Energi zainteresowani są także Elektrownia Połaniec z Grupy GdF Suez Energia Polska, konsorcjum: Kulczyk Holding, GS Global Infrastructure Partners II, GS Capital Partners VI Fund, oraz czeski koncern Energeticky a Prumyslovy Holding.

Do 24 sierpnia MSP rozpatrzy także odpowiedzi inwestorów na zaproszenie do negocjacji w sprawie 51-proc. akcji Enei. Wstępne oferty złożyło sześć podmiotów. Wyłoniony inwestor będzie zobowiązany m.in. do odkupienia od załogi Enei akcji pracowniczych po cenie nie niższej niż ta, którą zapłaci państwu. Enea wyceniana jest na blisko 8 mld zł. Według kursu akcji z piątku sprzedawany przez Skarb Państwa pakiet jest wart nawet 4,2 mld zł. Inwestor oprócz wykupienia akcji będzie najpewniej musiał też dopłacić 10 – 15 proc. za przejęcie kontroli nad grupą.

Przed inwestorem, który kupi pakiet kontrolny Enei, stoi poza tym spore wyzwanie w postaci planów inwestycyjnego spółki, których wartość szacuje się na 20 mld zł.