Eksperci wyliczają, że jeśli instytucje finansowe go zapłacą, do kasy państwa wpłynie więcej, niż gdyby wprowadzono podwyżkę VAT.

Pomysł wprowadzenia podatku od banków powrócił podczas debaty o stanie finansów publicznych. Szczegóły projektu nowej ustawy opracowywanej przez SLD będą znane we wrześniu. Jeśli przepisy wejdą w życie, banki staną się uboższe o 3 mld zł. Skąd ta kwota? Projekt zakłada, że do kasy państwa będzie trafiać 0,3 proc. sumy aktywów zgromadzonych przez banki. A te, jak wynika z danych KNF, wynoszą już ponad bilion złotych.

Z badań przeprowadzonych na początku miesiąca przez MillwardBrown wynika, że większość Polaków popiera wprowadzenie opodatkowania sektora bankowego. Za takim opowiedziało się w sumie 36 proc. pytanych, przeciwko 26 proc., a 39 proc. nie miało zdania. Trzeba jednak pamiętać, że zaledwie 18 proc. badanych wiedziało o tym, że nad takim rozwiązaniem pracują decydenci w innych krajach. Reszta, czyli 82 proc., o podatku od banków dowiedziała się dopiero od ankietera.

Pod koniec lipca podatek od aktywów zgromadzonych przez banki wprowadził węgierski premier Viktor Orban. Chociaż wzbudził on sporo kontrowersji, to również Polskę czeka debata nad takim rozwiązaniem. Wygląda na to, że pomysł ma wielu zwolenników.

– Finanse państwa wyglądają nieciekawie, to dobry moment na debatę nad podatkiem od banków – mówi Maciej Rapkiewicz z Instytutu Sobieskiego. Przypomina, że w kwietniu MFW sugerował wprowadzenie takiego obciążenia. – Banki w kryzysie brały garściami rządową pomoc, teraz pora dorzucić coś od siebie do państwowej kasy – twierdzi Rapkiewicz.

Z wyliczeń Instytutu Sobieskiego wynika, że gdyby w Polsce zrobiono to samo, co na Węgrzech, banki musiałyby zapłacić 4,77 mld zł, a zakłady ubezpieczeniowe 2,48 mld zł – to więcej, niż wynosi kwota CIT, który zapłaciły w ubiegłym roku. W sumie daje to ponad 7 mld zł – czyli więcej, niż ma przynieść podwyżka VAT.

Nad podatkiem od transakcji bankowych pracuje też Komisja Europejska. Za podobnym rozwiązaniem lobbują też kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Nicolas Sarkozy. Chcą oni, żeby z daniny wydrenowanej z bankowych kas utworzyć specjalną rezerwę, z której będzie finansowana pomoc w razie kolejnych turbulencji na rynku finansowym.

Dopóki projekt nie będzie gotowy, Związek Banków Polskich odmawia komentarzy.