W ciągu miesiąca pszenica podrożała o 60 procent. To najwyższy skok od 1959 roku. Rosną ceny kukurydzy i ryżu. Susza w Europie, ulewy w Kanadzie i plaga szarańczy w Australii dziesiątkują zbiory. Grozi nam kryzys żywnościowy
Publikacja: 6 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 6 sierpnia 2010, 10:22
Nerwowość na rynkach pogarsza to, że z problemami zmagają się nie tylko rosyjscy producenci. Wyjątkowo suche i gorące lato trwa także w Kazachstanie, na Ukrainie, Białorusi i w Europie Zachodniej. Z kolei w Kanadzie padają ulewne deszcze, zaś Australia walczy z plagą szarańczy. Ponieważ rosną także ceny dwóch pozostałych najważniejszych zbóż – ryżu i kukurydzy – obawy o to, że wystąpią niedobory żywności, szczególnie w krajach rozwijających się, są coraz bardziej powszechne. Już w zeszłym roku sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun ostrzegał, że jeśli rządy nie zadziałają, powtórzy się kryzys żywnościowy sprzed dwóch lat.
Między 2006 a 2008 rokiem cena ryżu wzrosła o 217 proc., pszenicy o 136 proc., a kukurydzy o 125 proc. Skutkiem tego była fala zamieszek, która przetoczyła się przez wiele krajów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej. W niektórych były ofiary śmiertelne. Jedną z przyczyn tak gwałtownego wzrostu cen były działania spekulantów.
Także i teraz to oni są największym zagrożeniem. Po rekordowych zbiorach w ostatnich dwóch latach zapasy zbóż w skali całego świata są wystarczające – uważają eksperci. Na początku lipca amerykański Departament Rolnictwa szacował, że tegoroczna światowa produkcja będzie o blisko 50 proc. większa niż w krytycznym okresie 2007 i 2008 r. Na dodatek w USA, które są największym eksporterem pszenicy, dzięki łagodnej pogodzie tegoroczne zbiory znów zapowiadają się bardzo dobrze.
Panika na rynku i spekulacje są groźniejsze niż susza
OPINIA
Abdolreza Abbassian
ekspert ONZ-owskiej agendy ds. żywności i rolnictwa (FAO)
Rozmiarów obecnej zapaści nie można jeszcze porównywać do kryzysu żywnościowego z 2008 r. Jednak wydarzenia, z jakimi mamy do czynienia, szczególnie rozmiar suszy w Rosji i ulewy w Kanadzie, są bardzo niepokojące. W górę szybują nie tylko ceny pszenicy, ale też kukurydzy, ryżu, soi, mięsa i produktów mlecznych. Wysokie ceny rozlewają się na rynki, które zareagowały niezwykle emocjonalnie. Akurat ten aspekt kryzysu nasuwa podobieństwa do wydarzeń sprzed 2 lat. W przeciwieństwie jednak do 2008 r. produkcja zbóż w krajach eksporterach borykających się z suszą pozostaje na dość dobrym poziomie. Mamy też wystarczającą ilość zapasów. Dlatego obecnie obserwujemy bardziej efekty psychologiczne klęsk żywiołowych. Rynki i inwestorzy spanikowali, bo pamiętają, co działo się poprzednim razem. To właśnie ten agresywny element psychologiczny i możliwe działania spekulacyjne odpowiadają za rosnące ceny artykułów rolnych. I jest to bardzo niepokojące zjawisko, które, jeśli nie uda się go powstrzymać, może przyczynić się do eskalacji kryzysu.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: W Polsce bedziemy jesc trawe. z IP: 91.13.76.* (2010-08-06 10:51)
W ciagu miesiaca pszenica podrozala o 60%". Przy corocznej podwyzce VAT w Polsce przyjdzie nam jesc trawe.
2: A gdzie są GŁUPCY z PSL-u?? z IP: 87.207.247.* (2010-08-06 13:17)
3-y miesiące temu wprowadzili ustawę o spalaniu zboża do podgrzewania wody /żeby utrzymać ceny/ - póżniej się dziwią, że mają poparcie 1,7%??.
W sejmie takich nie potrzeba - niech pasą gęsi.
3: ur1952 z IP: 83.11.114.* (2010-08-06 18:14)
Zaczyna się,to jest wstęp do podnoszenia cen,w Polsce jeszcze ceny nie wzrosły,chyba nawet spadły,bo pszenica jest gorszej jakości,ale cóż dla Polaka każda okazja jest dobra,aby złupić drugiego.
4: Nie grozi nam żaden kryzys żywnościowy. z IP: 87.207.247.* (2010-08-06 21:36)
Z żywnością jest wszystko tak jak należy.
5: do 4 z IP: 89.74.175.* (2010-08-07 11:09)
a ty skad to wiesz glupku z PO?
KOmoRusek ci to powiedział?
6: PIŚmaki nadają się do; z IP: 87.207.247.* (2010-08-07 15:17)
- straszenia moherków i robienia im wody z mózgu;
- jakby ich trochę ucharakteryzował, to mogłyby robić jako strachy na wróble - efekt murowany /wróble ze śmiechu by się poprzewracały/!!

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








