Pod koniec lat 80. Marek Tymiński dostał od rodziców komputer Atari 800.

Od tej pory gry stały się jego pasją. Dziś 33-letni Marek Tymiński jest prezesem jednego z największych polskich producentów gier na konsole i PC, a najnowszy tytuł, który wyszedł spod rąk jego programistów – „Sniper: Ghost Warrior” – walczy o podbój światowych rynków.

– Robienie gier interesowało mnie od zawsze – mówi „DGP” Marek Tymiński.

Zanim jednak zajął się ich tworzeniem, najpierw uczył się, jak je sprzedawać. Zaczynał wyjątkowo wcześnie, w wieku zaledwie kilkunastu lat.

Gdy na początku lat 90. zachodnie gry zaczęły się pojawiać na polskim rynku, najpierw na kasetach, a potem na dyskietkach, handel nimi – jak wieloma innymi towarami w tamtym czasie – nie był w żaden sposób regulowany. Ochrona praw autorskich praktycznie nie istniała. Handlowało się głównie kopiami. A miejscem, w którym można było dostać najświeższy towar, był róg ulic Grzybowskiej i Jana Pawła II w Warszawie. To słynna giełda komputerowa.

Dla polskich graczy pamiętających lata 90. to miejsce symboliczne. Pierwsze kroki stawiali tam najwięksi dziś polscy producenci, z twórcami CD Projekt i gry „Wiedźmin” na czele.

Tam kapitalizmu uczył się także Marek Tymiński. Gdy zaczął zarabiać pierwsze pieniądze ze sprzedaży gier, miał zaledwie 12 – 13 lat.

Na poważnie biznesem zajął się kilka lat później, gdy w 1997 roku otworzył firmę Lemon Interactive. Zajmowała się ona importem i dystrybucją gier, z czasem także produkcją. Tak powstał m.in. „Starmageddon”, gra s.f., która stała się pierwszym dużym sukcesem jego firmy.

Polski rynek wart był już wtedy kilkaset milionów złotych i, co ważne, rósł coraz szybciej. W roku 2004 polska firma People Can Fly stworzyła „Painkillera”, pierwszą grę, która odniosła spektakularny sukces na światowym rynku. Mniej więcej w tym samym czasie Michał Kiciński i Marcin Iwiński, założyciele CD Projektu, rozpoczęli prace nad polskim hitem – „Wiedźminem”.

Marek Tymiński budował w tym czasie siłę City Interactive. Ukończył m.in. zarządzanie w Kanadyjskim Międzynarodowym Instytucie Zarządzania oraz na Uniwersytecie Wirginia. Zdobyte za granicą kontakty wykorzystywał, rozwijając firmę. Dziś działa na 40 rynkach światowych ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Jej gry sprzedają się nawet w Australii i Nowej Zelandii. Firma zatrudnia około 150 osób, w tym część w zagranicznych oddziałach. Jej wartość na warszawskiej giełdzie wyceniana jest na 98,4 mln zł.

W pierwszych latach biznesowej działalności Marek Tymiński zajmował się programowaniem grafiki. Dziś skupia się na strategii. Wciąż jest zapalonym graczem. W domu ma wszystkie konsole, wśród ulubionych tytułów wymienia „Call of Duty” i „Gears of War”. A „Sniper”? – Też, ale nie chciałbym o tym mówić, by nie uprawiać promocji – śmieje się. Gdy nie trzyma w ręku kontrolera do gier, równie chętnie sięga po kij do golfa.