Rekordy biją separatyści z Tyraspola. Dług Naddniestrza wobec Gazpromu na początku roku przekroczył 2 mld dol. To kwota dziesięciokrotnie wyższa od zadłużenia Białorusi. Tymczasem Moskwa już w połowie czerwca groziła Mińskowi odcięciem dostaw. Wobec Naddniestrza koncern nie zamierza stosować rynkowej logiki.

– Naddniestrze to nasz największy dłużnik – przyznaje w rozmowie z „DGP” Tatjana Gołubowicz z centrum prasowego Gazpromu. Zaraz jednak dodaje, że nie ma planu ściągania przez koncern należności.

Co ciekawe, formalnie za dostawy do separatystów powinna zapłacić tocząca z Tyraspolem spór Mołdowa. To właśnie na Mołdowagazie ciążą zobowiązania. Bo rząd w Kiszyniowie uznaje Naddniestrze za integralną część państwa. Zrzucając na nie odpowiedzialność za długi potwierdziłby niezależność prorosyjskiego terytorium.

Tyraspol również nie uznaje zadłużenia. Prezydent Naddniestrza Igor Smirnow uprzedził, że za rachunki zapłaci dopiero wtedy, gdy podpisze bezpośrednią umowę odnośnie do dostaw surowca z Gazpromem. Dotychczas rosyjski gaz płynął do Naddniestrza za pośrednictwem Mołdowagazu.