Wyciek ropy w Zatoce meksykańskiej może spowodować w ciągu trzech najbliższych lat straty w amerykańskim sektorze turystycznym rzędu 22,7 mld dol. - wynika z raportu opublikowanego w czwartek.
Publikacja: 23 lipca 2010, 02:56 Aktualizacja: 23 lipca 2010, 08:29
Raport przygotowany przez firmę konsultingową Oxford Economics na zamówienie amerykańskiego stowarzyszenia turystyki (US Travel Association) przewiduje spadek przychodów z turystyki w pięciu stanach leżących nad Zatoką Meksykańską: w Alabamie, Luizjanie, Missisipi, Teksasie i na Florydzie.
Spadek popularności tych stanów wśród turystów może potrwać wiele lat i spowodować poważne straty.
"Turystyka jest jednym z najważniejszych motorów napędzających gospodarkę w rejonie zatoki. Turyści wydali tam 34 mld dol. w 2008 roku" - głosi raport. W sektorze turystycznym pracowało 400 tys. osób.
Ale od czasu eksplozji platformy wiertniczej koncernu BP, bardzo wielu turystów zrezygnowało z podróży w rejon dotknięty katastrofą ekologiczną.
Raport przytacza przykłady podobnych katastrof i podkreśla, że na ogół zniechęcają one turystów na wiele lat, a dotknięte klęską regiony stają się na długo niepopularne.
Dopiero po dwóch latach od katastrofalnego wycieku ropy z tankowca Exxon Valdez w 1989 roku u wybrzeży Alaski przychody z turystyki wróciły do poprzedniego poziomu.
Tymczasem "potencjalne skutki obecnego wycieku są znacznie większe, zważywszy na jego zasięg oraz bliskość stref połowów rybackich i popularnych ośrodków turystycznych". Wszystkie te względy sprawiają - konkluduje raport Oxford Economics - że katastrofa ta jest "wydarzeniem unikalnym".
1: Gość z IP: 83.24.103.* (2010-07-23 07:09)
Tak. Wszystko żeby wycisnąć z BP jak najwięcej odszkodowań. Natomiast koncern Haliburton jest święty, kiedy to w ich rękach wybuchł odwiert, przy ich cementowaniu. Od wielu lat wytyka się im lekceważenie wszelkich norm ekologicznych by maksymalizować zyski. Oni teraz mają wydobywać gaz łupkowy w Polsce.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








