Teraz mogą znowu zostać liderem, jeżeli wypali 25 projektów, które z inwestorami negocjuje Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Czy tak się stanie, zależy wyłącznie od rządu, który może nie tylko dać ulgi i pieniądze, ale też ułatwić dostęp do środków unijnych. Według Mirosława Michny, partnera firmy doradczej KPMG, warto pomóc inwestorom, bo projekty są warte 1,2 mld euro. To cztery razy więcej, niż firmy motoryzacyjne wydały w naszym kraju w 2009 r.

Jednak Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, mówi, że rząd nie może poprzestać tylko na przyciąganiu nowych inwestorów, ale powinien też zatroszczyć się o tych, którzy już mają u nas fabryki. – Zwinięcie linii produkcyjnych i przeniesienie zakładu na przykład do Rumunii to realne zagrożenie w sytuacji, gdy rząd nie myśli o tworzeniu dobrego klimatu do inwestowania w naszym kraju – mówi Jakub Faryś.

Producentom chodzi o wprowadzenie rozwiązań prawnych sprzyjających zakupom nowych samochodów. Tylko 3 proc. z ponad 870 tys. aut wyprodukowanych w zeszłym roku w naszym kraju sprzedano na miejscu. Tymczasem inwestorzy chcieliby, żeby przynajmniej kilkanaście procent samochodów pozostawało w Polsce.

Może w tym pomóc podatek ekologiczny preferujący zakup nowszych aut, a także uszczelnienie systemu kontroli używanych samochodów importowanych. Tymczasem wygląda na to, że sprawy te leżą poza zainteresowaniem rządu.

Z punktu widzenia sektora motoryzacyjnego to błąd. Według raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, KPMG i Baker & McKenzie światowe koncerny motoryzacyjne chcą inwestować w naszym kraju, ale oczekują dodatkowych zachęt ze strony rządu.

870 tys. aut – tyle wyprodukowały w 2009 roku polskie fabryki motoryzacyjne