Podwyżka stóp jest tym bardziej możliwa skoro podniesiono prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski na 2011 rok do 4,0 proc. Taki wzrost może podsycić inflację, której ryzyko wzrasta z powodu „stosunkowo słabego” złotego, któremu najpewniej nie uda się utrzymać zwyżek przez najbliższe dwa lub trzy kwartały – argumentuje Bratkowski.

„Polska wraca do normalnej sytuacji i dlatego może prowadzić normalną, klasyczną politykę stabilizacyjną” – powiedział członek RPP w rozmowie z Bloombergiem.

NBP na ostatnim posiedzeniu zachował siedmiodniową stopę referencyjną na rekordowo niskim poziomie 3,5 proc. Obecnie główny problem polega na tym, „czy zdecydować się na podwyżki już teraz, czy też możemy sobie pozwolić na pewną zwłokę” – mówi Bratkowski o dylemacie banku centralnego i Rady Polityki Pieniężnej.